Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Marcin Gortat musiał interweniować w sprawie afery z Kozidrak! Niebywałe, co wyjawił!

Jakiś czas temu zrobiło się spore zamieszanie, gdy okazało się, że Marcin Gortat na organizowany przez siebie koncert charytatywny w Stanach Zjednoczonych postanowił zaprosić Beatę Kozidrak. Piosenkarka po nocnych rajdach na podwójnym gazie dorobiła się licznych krytyków, którzy dają upust emocjom w sieci. Na koszykarza wylał się hejt, że promuje taką osobę. Sportowiec w końcu postanowił zabrać głos w tej sprawie...

Kilka dni temu do sieci trafił plakat zapowiadającą kolejną galę Polish Heritage Night (Noc Polskiego Dziedzictwa), którą w w Los Angeles organizuje Marcin Gortat. 

Bal odbędzie się 18 marca w luksusowym hotelu Beverly Hills. Na imprezie swój udział zapowiedzieli liczni sportowcy i wpływowi przedstawiciele Polonii. Gwiazdą wieczoru będzie za to Beata Kozidrak ().

W Polsce piosenkarka od kilku miesięcy nie ma najlepszej prasy. Wszystko z powodu jej nocnego rajdu ulicami Warszawy na podwójnym gazie.

Choć gwiazda przeprosiła i obiecała poprawę, ludzie tak łatwo nie zapominają. 

Reklama

Marcin Gortat broni Kozidrak: To ikona. Nie każę jej pić

Na Gortata wylał się ogromny hejt, że promuje Beatę po takiej aferze. Koszykarz postanowił w końcu odnieść się do tej sytuacji w rozmowie z RMF FM. 

"Pani Beata jest przede wszystkim ikoną i legendą polskiej estrady, naszego kraju. Nie popieram oczywiście tego, co zrobiła, ale przecież ponosi konsekwencje. Jest wyrok w całej tej sprawie. My nie jesteśmy sędziami, żeby o tym sędziować. Zapraszam ją, bo chcę, żeby reprezentowała nasz kraj. Ja jej nie każę jeździć autem czy pić alkohol. Dla mnie to jest niezrozumiałe, co ci ludzie do mnie wypisują" - oburzał się Marcin w wywiadzie. 

Niespodziewanie nawiązał też do skandalu z Barbarą Kurdej-Szatan, którą zawistni Polacy też nie oszczędzili...

"Jest to takie polskie, żeby osobę, która odniosła sukces i potknęła się, przekopać i poniżyć, zniszczyć kompletnie. Mamy przykład jednej aktorki, kobiety w Polsce, która została kompletnie zniszczona po komentarzach na temat sytuacji, jaka dzieje się na granicy. Jest to po prostu smutne. Najlepiej jest kopać leżącego, najlepiej wejść na internet i być tym twardzielem z ukrytego konta, bez imienia i nazwiska, który wyleje swoje smutki rano na Twitterze.

Na koniec Gortat stwierdził, że hejtują głównie ludzi, którzy o zaproszeniu na jego bal mogą tylko pomarzyć. Ci szczęściarze z listy ponoć są zachwyceni, że zobaczą występ Beaty. 

"Dla mnie jest to niesamowity honor spotkać panią Beatę osobiście i gościć ją u siebie na balu, dlatego kompletnie mnie nie interesuje, co te osoby myślą. Osoby, które będą na balu, są zachwycone, że pani Beata tam będzie. Jest naprawdę duża radość" - podsumował. 

Zobacz też:

W jakim stanie jest Lech Wałęsa? "Odczuwam, odrywanie ciała od kości"

Nowe zasady kwarantanny. Ile teraz trwa przymusowa izolacja?

Borki Nizińskie. Ksiądz uciekł z kościoła. Miał być na kwarantannie, a odprawiał mszę

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Beata Kozidrak | alkohol

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »