Marcelina Zawadzka potwierdziła rodzinne doniesienia
Marcelina Zawadzka od pewnego czasu układa życie u boku partnera Maxa Gloecknera. Para w 2024 roku doczekała się syna Leonarda, a prezenterka nie ukrywa, że macierzyństwo mocno zmieniło jej spojrzenie na codzienność, relacje i odpowiedzialność. W najnowszym wywiadzie z "Twoim imperium" opowiedziała o tym, co dała jej relacja z ukochanym oraz jak dziś wygląda jej życie rodzinne.
Zawadzka przyznała, że przez lata była przyzwyczajona do samodzielności. Bardzo wcześnie zaczęła pracować, szybko stała się niezależna i nauczyła się kontrolować wiele spraw. Z czasem zrozumiała jednak, że siła nie musi oznaczać ciągłej gotowości do działania i radzenia sobie ze wszystkim w pojedynkę.
Prezenterka została zapytana, czy poczucie bezpieczeństwa pojawiło się w jej życiu dopiero przy Maksie. Odpowiedziała bardzo szczerze.
"Myślę, że to przyszło trochę równolegle. Gdybym wcześniej nie zaczęła pracować nad sobą, to pewnie nawet bym go nie spotkała, bo nie byłabym na to gotowa ani otwarta. Ale faktycznie, już od pierwszej randki Max pokazał mi, że mogę opuścić [ostrożność - red.]. Że nie muszę wszystkiego kontrolować, że mogę być po prostu kobietą w tej relacji. I to było dla mnie bardzo uwalniające" - wyznała w rozmowie "Twoim imperium".
Marcelina Zawadzka przeniosła się w rodzinne strony
W wywiadzie prezenterka nawiązała także do macierzyństwa. Odkąd na świecie pojawił się jej syn Leonard, wiele spraw zeszło na dalszy plan. Jak sama podkreśla, dziś nie myśli już wyłącznie o sobie.
"Od półtora roku nie jestem już odpowiedzialna tylko za siebie, ale też za tego niezwykłego, bezbronnego, małego człowieka" - przyznała.
Obecnie Marcelina Zawadzka spędza więcej czasu w Polsce i po latach znów mieszka bliżej rodziców. Jak podkreśla, bardzo docenia ten etap, zwłaszcza ze względu na syna. Leo ma dziś blisko dziadków, zwierzęta i ogród, a dla prezenterki takie spokojne, rodzinne otoczenie jest szczególnie ważne.
"Po tylu latach znowu być tak blisko rodziców to dla mnie coś naprawdę wartościowego. Każde z nas ma już swoje życie, swoje przyzwyczajenia, więc podchodzimy do tego z dużym luzem i wzajemnym szacunkiem. Dzięki temu to jest raczej czas jakościowy niż pole do [niesnasek - red.]. I szczerze - bardzo się tym cieszę i z tego korzystam, bo wiem, że to chwila. Piękna chwila! Leo ma teraz blisko dziadków, zwierzęta, ogród. Może dorastać w takiej naturalnej, spokojnej przestrzeni i to jest dla mnie bardzo ważne" - podsumowała Marcelina Zawadzka.
Zobacz też:
Krawczyńskie i Zawadzka zadały szyku na ramówce Polsatu. Wyglądały jak prawdziwe farmerki
Marcelina Zawadzka długo szukała miłości. W końcu jej serce skradł majętny przedsiębiorca
Wielkie przeżycie u Marceliny Zawadzkiej. Nikt nie wiedział, co planuje na wyjeździe








