Nie milkną echa po sobotnim finale Eurowizji. Choć Alicja Szemplińska zaprezentowała się całkiem nieźle, dziś już nikt nie mówi o jej wykonaniu. Cała uwaga skupiła się bowiem na zachowaniu polskiego jury, które 12 punktów przyznało Noamowi Bettanowi.
Reprezentant kraju, którego wielu widzów w ogóle nie chciało widzieć w tegorocznej edycji, maksymalną notę dostał tylko od polskiego jury, co jest jeszcze bardziej szokuące.
Przypomnijmy, że w jego skład wchodzili: Eliza Orzechowska, Filip Kuncewicz, Jasiek Piwowarczyk, Viki Gabor, Stasiek Kukulski, Wiktoria Kida oraz Maurycy Żółtański.
Viki Gabor ujawniła, jak głosowała na Eurowizji
Oczywiście najbardziej znaną z tego grona jest Viki Gabor i to na niej w dużej mierze skupiła się złość widzów. W końcu piosenkarka przerwała milczenie i ujawniła, jak głosowała.
"Szkoda, że tyle z Was we mnie zwątpiło" - zaczęła Viki, informując że ona Bettana uplasowała na ostatnim miejscu.
"I z tym Was zostawiam" - dodała Gabor.
Inni jurorzy przed wpisem Gabor twierdzili, że nie mogą niczego pokazać, bo zabrania tego regulamin. Niektórzy zapewniali, że też nie dawali Bettanowi maksymalnych not.
TVP wydał oświadczenie po aferze z głosowaniem jury
TVP też wydał oświadczenie po aferze, zapewniając, że jury oceniało jedynie walory artystyczne.
"Jednocześnie warto podkreślić, że zgodnie z zasadami Europejskiej Unii Nadawców (EBU) krajowe jury ocenia występy przede wszystkim w oparciu o kryteria artystyczne i muzyczne, takie jak walory wokalne, kompozycja utworu, wykonanie sceniczne czy ogólna jakość prezentacji. Członkowie jury głosują indywidualnie i niezależnie, a końcowy rezultat jest efektem algorytmu stosowanego przez EBU dla wszystkich państw uczestniczących w konkursie" - przekazano.
Ledwo Viki Gabor odtajniła głosy z Eurowizji, a kilka godzin później takie doniesienia. Nagły zwrot akcji
W rozmowie z Pudelkiem w sprawie Viki Gabor głos zabrał eurowizyjny ekspert, Maciej Błażewicz. Czy piosenkarce grożą jakieś poważne konsekwencje? Gwiazda może chyba spać spokojnie, bo raczej więcej kłopotów jej nie spotka.
"EBU nic jej nie zrobi, w najgorszym wypadku Viki nie otrzyma zapłaty za jurorowanie, ale to nie są duże pieniądze, np. w Mołdawii to kwota około 211 złotych. Nie znam zapisów umowy, ale według mnie ona dotyczy tylko tego, żeby przed finałem nie ujawniać swoich głosów, preferencji czy obecności w jury" - zapewnił eksper.
Zobacz też:
Alicja Szemplińska przerwała milczenie po finale Eurowizji. Tak podsumowała głosowanie jurorów
Michał Szpak nie krył zdziwienia po występie Alicji Szemplińskiej. Wystarczyły dwa słowa








