Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małgorzata Tomaszewska: Znane nazwisko pomaga w karierze

​Dla ludzi ze świata sportu zawsze pozostanie "córką Tomka". Dla setek tysięcy kibiców - córką "człowieka, który zatrzymał Anglię", czyli słynnego bramkarza Jana Tomaszewskiego. Ona jednak szuka własnej drogi, nie ma zamiaru odcinać kuponów od popularności ojca.

Małgorzata Tomaszewska odnalazła swoje miejsce w Warszawie przy ulicy Woronicza, w gmachu telewizji. W "Pytaniu na śniadanie" zdradza nam sekrety gwiazd. Telewizja Publiczna okazała się dla niej miejscem przyjaznym.

Reklama

- Chodzę do pracy z przyjemnością! Tutaj widzę swoją przyszłość - zapewnia i żartuje z przewrotności losu. - Zawsze, kiedy mój tata był gościem w telewizji czy radiu, to ja zostawałam w samochodzie - mówi. - Nigdy nie chciałam razem z nim chodzić do studia i byłam zawstydzona, jeśli ktoś obcy zwrócił na mnie uwagę albo o coś zapytał. Teraz, z perspektywy moich siedmiu lat pracy w mediach, są to dla nas wszystkich zabawne wspomnienia.

Często jest pytana o tatę, ale nie przeszkadza jej to. - Nazwisko na początku pomaga, bo jest się szybciej zauważonym - mówi. - Po pewnym czasie jednak trochę utrudnia pracę, bo trzeba ciągle udowadniać własną wartość. Telewizja to specyficzne miejsce. Tutaj przede wszystkim trzeba wyglądać. Ale też tak mówić, by zainteresować widzów. Dla mnie ta druga umiejętność jest nie mniej istotna.

Tenis, łyżwy i wrotki

Jest córką znanej tenisistki stołowej Katarzyny Calińskiej. Dzieciństwo spędziła w Łodzi. Była dzieckiem bardzo aktywnym. - Małgosia sport ma we krwi. Grała w tenisa, jeździła na łyżwach i wrotkach - mówi Jan Tomaszewski.

Jej rodzice rozstali się, gdy miała 11 lat. - Jak to się mówi, bez wdawania się w szczegóły, z powodu różnicy charakterów - wyjaśnia Małgorzata. - Ale początki ich związku były bardzo romantyczne. Mama grała w finale Mistrzostw Polski i miała znaczną przewagę. Wystarczył jeden punkt i wygrałaby mecz. W tym momencie wszedł na trybuny mój tata z naręczem kwiatów i mama się tak zestresowała, że w rezultacie przegrała...

Rodzice nauczyli mnie szacunku do ludzi, niezależnie od ich pozycji społecznej i bezinteresownej pomocy innym. Mama dbała także o moją poprawną polszczyznę i to, żebym wiedziała, jak się zachowywać w danej sytuacji i w określonym towarzystwie. Tata nauczył mnie rzetelności i sumienności w pracy oraz tego, że niezależnie od sukcesu, jaki osiągniemy, nigdy nie należy się zmieniać. Uważam, że sport świetnie kształtuje charakter i wychowuje, ale w moim przypadku nie był to pomysł na całe życie.

Emocjonalnie jest związana z obojgiem rodziców. - Początkowo było mi na pewno bliżej do mamy, bo z nią mieszkałam - mówi. - Z tatą natomiast rozmawiam po każdym dniu pracy. Zawsze mnie ogląda i często mi powtarza, że chciałby, żeby za jakiś czas był przedstawiany jako mój ojciec, a nie ja jako jego córka. Bardzo mi kibicuje.

Mama Małgosi od wielu lat mieszka za granicą. Dziennikarka stara się ją odwiedzać jak najczęściej, dlatego kierunek jej wakacyjnych wypadów to często Dubaj.

Nastolatka na wybiegu

Gdy miała 15 lat, spróbowała swych sił jako modelka. Przez ludzi z branży została wypatrzona w supermarkecie. Trudno się dziwić, bo jej uroda zwraca uwagę. Zaczęła studia na socjologii, potem studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Karierę telewizyjną zaczynała w niewielkiej stacji Sportklub od prowadzenia programu o... piłce nożnej. Potem była pogodynką w Polsacie.

Gdy zaszła w ciążę, zrobiła sobie przerwę w pracy. Dziś jej synek Enzo ma półtora roku. Jej obecny mąż Yigit Tarci przez długi czas był jej sąsiadem. Małgosia bardzo podobała mu się od dawna.

- Przypadkowo spotkaliśmy się w jednej z warszawskich restauracji. Od tego czasu już codziennie do mnie dzwonił i pisał SMS-y - wspomina. Enzo jest oczkiem w głowie dziennikarki i jej męża. Choć oboje nie mają bliskich w Warszawie, to z pomocy opiekunki korzystają sporadycznie. Sami zajmują się synkiem.

- Chcę mieć więcej dzieci, ale nie teraz. Zdecydowanie należę do mam, które oddałyby dziecku wszystko i nie widzą poza nim świata - zapewnia Małgorzata Tomaszewska i dodaje, że Enzo też zupełnie zawojował jej rodziców: - Obydwoje zwariowali na punkcie wnuka.

***

Zobacz więcej materiałów:


Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Tomaszewska-Słomina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje