Maja Staśko kontra Anna Lewandowska: historia konfliktu
Anna Lewandowska bawiła w ostatnich dniach w Katarze, gdzie wraz z najbliższymi Roberta Lewandowskiego wspierała polską reprezentację na mistrzostwach świata w Katarze. Celebrytka została jednak zmuszona do opuszczenia arabskiego kraju przez naglące okoliczności. Nie oznacza to jednak powrotu do Polski, a jedynie krótki wypad do Barcelony.
Jest więc możliwe, że do Anny Lewandowskiej nieprędko dojdą informację o kolejnej krytycznej wypowiedzi na jej temat. Za komentarz odpowiada Maja Staśko, która w poniedziałek wystąpiła w podcaście "WojewódzkiKędzierski". Obie celebrytki już wcześniej miały ze sobą na pieńku. Staśko nie spodobał się filmik, w trakcie którego Lewandowska tańczy w stroju imitującym otyłość, dlatego publicznie ją skrytykowała.
W odpowiedzi żona piłkarza FC Barcelony zagroziła aktywistce pozwem. Ostatecznie Anna Lewandowska się z niego wycofała (po głośnej burzy medialnej), ale nie doprowadziło to do wielkiej miłości między obiema zainteresowanymi. Maja Staśko nie tylko podtrzymała negatywną opinię o rzekomym "fat shamingu", ale też skrytykowała milionerkę za to, że kontaktowała się z nią tylko za pośrednictwem prawników i pracownicy.
Kuba Wojewódzki doprowadzi do nowego konfliktu Staśko kontra Lewandowska?
Lewicowa dziennikarka powróciła do tematu Anny Lewandowskiej w trakcie najnowszego odcinka podcastu zarządzanego przez Kubę Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego. Samozwańczy "król TVN-u" uczynił z kwestii konfliktu jeden z głównych tematów rozmowy, ale nie wyciągnął ze Staśko przyznania się do winy. Aktywistka nie zgodziła się też, że bierze całą sprawę za poważnie:
To jest fatsuit — takie zjawisko przypominające blackface, czyli przebieranie się za grupę dyskryminowaną, która ma naśladować tę osobę. Fatsuit ze strony "fitnesiary", która nie ma takiego ciała, poruszanie się w jakiś zabawny sposób, jest dyskryminujące. (...) Są takie tematy, które społecznie uznaliśmy, że są na tyle istotne, że nie warto z nich żartować. Wydaje mi się, że właśnie grube osoby, ich sytuacja, ta dyskryminacja ich jest jednym z takich tematów.
W dalszej części rozmowy Maja Staśko skupiła się na kwestii olbrzymiego majątku Lewandowskich i mocno podważała wiarygodność intencji Lewandowskiej. Zdaniem dziennikarki ona i jej mąż po prostu chcą sprzedać swoim fanom jakiś produkt:
"Tymczasem, w momencie, w którym mówimy o Annie Lewandowskiej czy Robercie Lewandowskim, mówimy o marce, o wizerunku. O tym, co oni sprzedają, to jest produkt. Zarabianie na social mediach sprawia, że sprzedajesz swój produkt, swój wizerunek. To też był powód, dla którego pani Anna Lewandowska pogroziła mi pozwem".

Staśko przyznała, że nie jest w stanie wejść do czyjejś głowy i ocenić intencji tej osoby. To wcale nie koliduje u niej jednak z mocną oceną ANny i Roberta Lewandowskim, ponieważ są ludźmi uprzywilejowanymi: "To nie jest prywatna osoba, która zagada do ciebie prywatnie, tylko osoba, która trafia do milionów, może sprzedać milionom ideę, może sprzedać milionom produkt. Czasami te idee też są produktami". Zgadzacie się z tak surową opinią?
Zobacz też:
Mama Roberta Lewandowskiego świetnie bawi się w Katarze. Pokazała zdjęcia!
Jakub Rzeźniczak zmiażdżony przez fanów za zbyt szybki ślub.
Tyle kiedyś ważył. Niezwykła metamorfoza selekcjonera kadry!










