Joachim Lamża poszedł w ślady rodziców, choć nigdy o tym nie marzył
Urodzony w 1951 roku Joachim Lamża to jeden z najbardziej cenionych polskich aktorów. W swojej karierze wystąpił w wielu popularnych produkcjach, wśród których znalazły się m.in. "Kingsajz", "Pitbull" i "Johnny". Przez lata był również związany z warszawskimi teatrami: Polskim, Rozmaitości oraz Dramatycznym.
Co ciekawe, ze światem sztuki zetknął się już we wczesnej młodości. Jego rodzice, Joachim Lamża senior i Barbara Marszel, także byli aktorami. Mimo rodzinnych tradycji przyszły gwiazdor ekranu początkowo nie planował związać się z tą branżą.
"Znalazłem się w tym zawodzie przypadkowo. Nigdy nie miałem, jak to się mówi, 'ciągot na bramkę', że to mój wymarzony zawód. Mama wciągnęła mnie do Teatru Młodego Widza w TVP. Zagrałem młodego Juliusza Verne'a. Sam z siebie nigdy nie miałem takiego pomysłu na życie, żeby zostać aktorem" - cytowała go "Viva!".
Joachim Lamża nie chciał być tylko aktorem. Razem ze znanymi kolegami założyli kabaret
Joachim Lamża ukończył warszawską Akademię Teatralną. Choć rozwijał się jako aktor, od początku ciągnęło go również do występów kabaretowych i bezpośredniego kontaktu z publicznością.
Wraz z kolegami ze studiów: Markiem Siudymem, Andrzejem Strzeleckim, Wiktorem Zborowskim, Krzysztofem Majchrzakiem i Pawłem Wawrzeckim założył kabaret KUR. Inicjatywa szybko zwróciła uwagę środowiska i pomogła młodym artystom zdobyć rozpoznawalność.
Dziś Lamża uchodzi za jedną z najważniejszych postaci polskiego kina i teatru. Nic więc dziwnego, że jego opinie na temat kondycji branży wciąż budzą duże zainteresowanie.
Joachim Lamża o influencach w kinie. Ma na ten temat stanowczą opinię
Aktor postanowił ostatnio zabrać głos w sprawie influencerów, którzy coraz częściej pojawiają się w produkcjach filmowych i telewizyjnych.
Lamża nie ukrywa, że patrzy na to z dużym dystansem. Jako przedstawiciel pokolenia wychowanego na tradycyjnym modelu aktorstwa uważa, że profesjonalnego przygotowania nie da się zastąpić popularnością w mediach społecznościowych.
W rozmowie z "Plejadą" bardzo dosadnie ocenił kierunek, w którym zmierza część branży.
"Jak to widzę, to się boję. Boję się, że nie jestem aktorem. Amatorszczyzna wchodzi wszędzie. Ja tego nie oglądam i nie mogę tego oglądać, bo boję się, że jak się napatrzę, to później będę taki sam. A tego nie chcę. Taki świat jest w tej chwili. Szkoda, ale właśnie tak jest" - skwitował.
Zobacz też:
Była gwiazda TVP zamyka dochodowy biznes. A jeszcze rok temu świętowała sukces
Kolejne zmiany w "Dzień dobry TVN". Nowa para zadebiutowała na ekranie








