Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kuba Błaszczykowski: Niezwykłe słowa piłkarza. Co za dojrzałość!

Kuba Błaszczykowski (31 l.) długo nie mógł wybaczyć ojcu, że odebrał życie mamie. Kuba miał wtedy 11 lat. Dziś dziękuję mu za przekazane wartości.

To była wyjątkowa feta w rodzinnych Truskolasach. Mieszkańcy gorąco przyjęli Kubę Błaszczykowskiego, który zapewnił nam awans do ćwierćfinału EURO 2016, strzelając dwie bramki dla polskiej reprezentacji.

Reklama

- Dziękuję mojej babci, która wychowała mnie na takiego człowieka. Dziękuję mamie, która pewnie teraz patrzy z góry. Dziękuję też ojcu, który przekazał mi ważne wartości w życiu. Mimo wszystko - mówił wzruszony piłkarz.

Słowa podziękowania dla taty były szczególnie poruszające. Ojciec piłkarza dokonał bowiem straszliwej zbrodni i na oczach syna zamordował jego matkę. Ten dzień był najtragiczniejszym w życiu sportowca.

- Bawiłem się w domu klockami, kiedy nagle dobiegły odgłosy kłótni rodziców na podwórzu. Zamarłem i słyszę: a masz, ty k...! I krzyk: Aaa! Wybiegłem jak stałem. I widzę, jak mama leży w rowie, i jak ojciec odchodzi. Wziąłem ją za rękę, a moje palce wpadły do jej rany. Wiedziałem, że nie jest dobrze. Wydaje mi się, że mama zmarła mi na rękach. Trzy ostatnie wdechy wzięła i już nic. Cisza - opowiada w biografii "Kuba".

Przez kilka dni po dramacie chłopak nie podnosił się z łóżka. Przez kolejne dwa lata nie rósł. Kiedy miał 14 lat, chciał popełnić samobójstwo. Zygmunt Błaszczykowski przed zbrodnią miał duże problemy z uzależnieniem.

- Wydaje mi się, że gdyby tata nie nadużywał alkoholu, to myślałby inaczej. To nie był głupi facet. Zrobił dwa fakultety. Uczył w szkole. To był naprawdę mądry gość, ale gdzieś się zatracił - opowiada piłkarz.

Tego, co zrobił, nie mógł mu wybaczyć przed śmiercią ojca w 2012 roku. Spotkał się z nim tylko raz. - Chciałem wiedzieć, czemu tak się stało, ale nie chciał na te pytania odpowiedzieć - wspomina. - Nie było w nim skruchy. Łudziłem się, że może on ma jakieś wyrzuty sumienia, że w pewnym sensie posypie głowę popiołem, ale tak się niestety nie stało.

Jakub przez lata nie chciał rozmawiać na ten temat, wstydził się, próbował zapomnieć. - Ale są rzeczy, których nie da się zapomnieć. Do końca życia będę pytał: "Dlaczego?". Każdego dnia czuję, że mama opiekuje się mną z góry - wyznaje.

Anna Błaszczykowska była bardzo religijna i przekazała wiarę dzieciom. Potem babcia i wujek, piłkarz Jerzy Brzęczek, którzy wychowywali Kubę i jego brata. Gdy jako 15-latek usłyszał, że Jezus kazał wybaczać największe zło, buntował się. Dopiero niedawno dojrzał do wybaczenia. Często zastanawia się dziś, gdzie są rodzice.

- Tak sobie myślę, że może oni już się tam pogodzili - mówi ze łzami w oczach.

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Dowiedz się więcej na temat: Jakub Błaszczykowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje