Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Kipiel-Sztuka opowiedziała o śmierci męża

Aktorka 17 stycznia pochowała swojego męża Przemysława Buksakowskiego. W jednym z wywiadów wspomina ostatnie chwile ze zmarłym: "Jego śmierć zdarzyła się w momencie, kiedy jako małżeństwo zaczęliśmy wychodzić na prostą" - mówi.

Buksakowski zmarł 10 stycznia. Lekarze stwierdzili zgon z powodu niewydolności oddechowo-krążeniowej. Marzena Kipiel-Sztuka (44 l.), serialowa Halinka Kiepska w wywiadzie dla "Twojego Imperium" opowiedziała o dramatycznych wydarzeniach.

Reklama

"Przemek jak zwykle wyszedł wieczorem na nocną zmianę. Pracował na stacji benzynowej. Zostałam w domu, pewna, że jak co dzień wróci na śniadanie" - mówi w rozmowie z tygodnikiem.

Około godziny 22 aktorka wyszła na spacer z psem. Kiedy wracała, pod blokiem stała już karetka...

"Ktoś spytał mnie, czy mogę zidentyfikować zwłoki. Wtedy zobaczyłam Przemka. Leżał na chodniku. Czyściutki, nie okradziony, że wszystkimi dokumentami" - wspomina.

"Poprosiłam policję, bym mogła zostać przy Przemku do czasu przyjazdu prokuratora, który miał orzec, czy do śmierci męża nie przyczyniły się osoby trzecie".

Pani Marzena do trzeciej nad ranem czuwała pod blokiem przy zwłokach. Tydzień później pochowała swojego trzeciego męża na cmentarzu w Ostrowie Wielkopolskim.

"Jego śmierć zdarzyła się w momencie, kiedy jako małżeństwo zaczęliśmy wychodzić na prostą, kiedy po latach tułania się po wynajmowanych lokalach mieliśmy mieć wreszcie coś swojego, kiedy miało być tak pięknie" - mówi pani Marzena.

Związek był bardzo burzliwy. Pobrali się po cichu 28 marca 2007 roku. "Krótko po ślubie wyszły na jaw skłonności Buksakowskiego do nadużywania alkoholu i stosowania przemocy domowej. Latem zeszłego roku tak dotkliwie pobił sławną żonę, że musiała ratować się ucieczką do Wrocławia, gdzie pracuje" - czytamy w magazynie.

Aktorka wynajęła kawalerkę i zerwała kontakt z mężem. Ten jednak na łamach tabloidu opowiadał o alkoholizmie żony i błagał o wybaczenie. (ZOBACZ)

Obiecywał, że zacznie się leczyć. Pani Marzena uległa i jesienią zeszłego roku wybaczyła.

"Przyjęłam Przemka do domu. Razem spędziliśmy wigilię. Napiekłam i nagotowałam tyle potraw, że nie mogliśmy ich potem zjeść. Mieliśmy cudownego, piżamowego sylwestra. Tylko my dwoje, pies i kot" - wspomina.

Zaczęli planować przyszłość, wzięli kilka kredytów: na mieszkanie w Legnicy, nowe meble. Kupili na raty skuter. Niestety, nie doczekali już drugiej rocznicy ślubu...

Pani Marzena nie załamuje się, pomaga niepełnoletniej córce Buksakowskiego z pierwszego małżeństwa otrzymać po ojcu rentę.

"Jakoś trzymam się i wierzę, że będzie lepiej. Jeśli ktoś zechce zszargać imię Przemka, to z sądem będzie miał do czynienia" - ostrzega aktorka.

Twoje Imperium

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marzena Kipiel-Sztuka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »