Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
"Must Be The Music" wkrótce powróci na antenę Polsatu. W jury same gwiazdy
Wiosną ubiegłego roku "Must Be The Music" powrócił do ramówki Polsatu. Program, który z powodzeniem funkcjonował na antenie w latach 2011-2016 i dał początek karierze kilku znanym do dziś wykonawcom, cieszył się dużą popularnością wśród widzów.
Oglądaj "Must Be The Music" w Polsat Box Go, otwiera się w nowym oknie
Nie inaczej jest w przypadku nowej odsłony. Baza została ta sama - główne zadanie to wyłonienie talentów muzycznych - ale zmienili się jurorzy. Od dwóch edycji, a niebawem (na początku 2027 roku) i w trzeciej, funkcję tę pełnią Natalia Szroeder, Dawid Kwiatkowski, Miuosh i Sebastian Karpiel-Bułecka.
Przy tej okazji gwiazdy miały okazję lepiej się poznać. Nieoczekiwanie wyszło na jaw, jak tak naprawdę wyglądają relacje między dwoma ostatnimi z wymienionych. Ludzie nie mieli pojęcia.
Karpiel-Bułecka i Miuosh zasiadają razem w jury "Must Be The Music". Oto jak naprawdę wygląda ich relacja
Już wkrótce Karpiel-Bułecka rusza w jubileuszową trasę, będącą zwieńczeniem 20-letniej działalności zespołu Zakopower. Jednocześnie wokalista pracuje nad wspólnym projektem właśnie z Miuoshem, który pod względem muzycznym wydaje się pochodzić z zupełnie innego świata. A jednak praca przy "Must Be The Music" zbliżyła ich do siebie.
"Okazało się, że pomimo że zajmujemy się kompletnie innymi gatunkami muzyki, to absolutnie podobne rzeczy nas fascynują, do podobnych wartości jesteśmy przywiązani. Mam tu na myśli tradycję, folklor" - opowiadał mąż Pauliny Krupińskiej w podcaście "W stylu Krychowiaka".
Choć panowie pochodzą z innych części kraju, to dzielą ze sobą właśnie podejście do korzeni.
"Miłosz jest z Katowic i jest bardzo przywiązany do śląskiego folkloru, z wielką estymą, szacunkiem do niego podchodzi. Zresztą też widać to w jego twórczości - największy projekt, jaki odniósł sukces, to są 'Pieśni współczesne', produkcja, w której występuje Zespół 'Śląsk' i gdzie ewidentnie są nawiązania do tego śląskiego folkloru. Ja znów - wiadomo skąd jestem, jaki region dla mnie jest ważny, że jestem z Podhala, że muzyka góralska to jest moja wielka miłość, że czerpię z tej tradycji. Okazało się, że mamy fajny wspólny mianownik, żeby zbudować coś na jego bazie, żeby stworzyć właśnie takie spotkanie dwóch muzycznych światów" - opowiadał Karpiel-Bułecka.
Piosenakarz i raper mieli już okazję przetestować się razem na scenie, ale teraz przygotowują się do dwugodzinnych koncertów na dużych salach w całej Polsce, które będą dla nich nowym wyzwaniem. Nie byłoby tego przedsięwzięcia, gdyby nie "Must Be The Music".

Karpiel-Bułecka zasiada z nim w "MBTM". Oto co naprawdę myśli o Miuoshu
Przy okazji 50-latek przyznał, że początkowo wcale nie był przekonany do angażu do talent show Polsatu. Nie był pewny, czy nadaje się do tak odpowiedzialnej roli, jaką jest ocenianie innych.
"Musiałem się do tego przyzwyczaić, ale też było to dla mnie duże wyzwanie i czuję się tam dobrze, cieszę się, że będzie trzeci sezon. Nie byłem do końca przekonany, czy powinienem być jurorem w takim programie, bo w ogóle ocenianie ludzi jest bardzo trudne, łatwo kogoś zranić (...)" - tłumaczył.
Co ciekawe, czuł się także mniej odpowiednim kandydatem do sprawowania takiej funkcji niż na przykład wspomniany Miuosh.
"Też mi się wydawało, że ja chyba nie jestem jakimś takim znawcą muzyki, żebym mógł z podniesioną głową to robić. Miłosz akurat świetnie zna historię nowoczesnej muzyki, dobrze się w tym czuje, jest bardzo osłuchany - według mnie to on jest bardzo kompetentnym jurorem. Ja w sobie tego nie dostrzegałem i dlatego nie wiedziałem, czy to jest krok w dobrą stronę" - przyznał szczerze.
Czas pokazał jednak, że obawy Karpiela-Bułecki były zupełnie niesłuszne, a z postawionym przed nim zadaniem poradził sobie znakomicie.
Zobacz też:
To było kwestią czasu. Karpiel-Bułecka potwierdził szczęśliwe doniesienia, otwiera się w nowym oknie
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








