Sebastian Karpiel-Bułecka stroni od salonów
Sebastian Karpiel-Bułecka od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej. Lider Zakopower nie ukrywa jednak, że popularność i związane z nią bywanie na branżowych imprezach nie są tym, co ceni w swojej pracy najbardziej. W wywiadzie na łamach "RMF w stylu Krychowiaka" wyjaśnił, że zdecydowanie lepiej czuje się na scenie niż na salonach.
"Wiesz co, ja staram się być skupiony na tym, co robię: na graniu, na śpiewaniu, na koncertowaniu, na, nie wiem, projektowaniu, bo też jestem architektem z wykształcenia, więc lubię projektować domy, od czasu do czasu siadam i coś robię. I to jest jakby sens mojego życia" - wyjaśnił.
Muzyk przyznał wprost, że nie odnajduje się w celebryckim świecie. Szczególnie męczą go spotkania, podczas których - jak twierdzi - wiele osób nie pokazuje swojej prawdziwej twarzy.
"Natomiast show-biznes to jest jakaś otoczka tego wszystkiego. Ja w tym muszę być, a czy się tam czuję dobrze? Nie. Ja nie lubię tych jakichś imprez takich show-biznesowych, tych wstępów. Nie czuję się tam do końca komfortowo" - powiedział.
Sebastian Karpiel-Bułecka gorzko podsumował show-biznes
Karpiel-Bułecka nie gryzł się w język, gdy zaczął tłumaczyć, co dokładnie przeszkadza mu w tym środowisku.
"Po pierwsze pewnie trochę przez tę moją introwertyczność, po drugie pewnie przez to, że nie do końca tam znajduję prawdę, że jest tam wiele ludzi, którzy mają ubrane maski, którzy do końca nie pokazują siebie, a mnie to męczy. Przy mojej wrażliwości ja to wyczuwam mocno" - wyznał.
Artysta podkreślił, że na branżowych wydarzeniach pojawia się głównie wtedy, gdy wymagają tego jego zawodowe obowiązki.
"Dlatego wolę grać, być na scenie. Jeżeli jestem na jakiejś show-biznesowej imprezie, to tylko dlatego, że tam pracuję. Czasem gdzieś się pojawiam rzeczywiście, bo mi wypada, ale żeby to była moja pasja, to nie" - podsumował.

Zobacz też:
Sebastian Karpiel-Bułecka skończył 50 lat. Ujawnił jak dba o formę, otwiera się w nowym oknie








