Karol III masowo zwalnia służbę. Smutne wieści z pałacu ile to osób wyląduje na bruku
Okazuje się, że król Karol III planuje zwolnić dwadzieścia procent menedżerów średniego szczebla pracujących dla brytyjskiej rodziny królewskiej. Co ciekawe, cięcia nie tylko uderzą w zwolnionych pracowników, ale też bezpośrednio w royalsów.
Masowe zwolnienia będą miały olbrzymi wpływ na funkcjonowanie służby w Pałacu Buckingham, Sandringham, a także na zamkach Windsor i Balmoral. To one zatrudniają setki osób, które właśnie stracą pracę. A wszystko przez ambicję króla, który pragnie usprawnić monarchię i obniżyć kosztami podatników Wielkiej Brytanii.
Karol III zwalnia ludzi na potęgę. Przerażające kto jeszcze za tym stoi
Jak podaje "Daily Mail", nie tylko Karol III nie dowierza, jak wiele osób wykonuje takie same prace na poziomie managera, specjalisty i juniora.
"Jest zbyt wielu asystentów na asystentów. Król i królowa woleliby płacić ludziom odpowiednie wynagrodzenie od góry do dołu, ale mieć mniej ludzi. Na przykład są dla nich szefowie kuchni i szefowie kuchni dla personelu. Dlaczego, pytają, nie może być jednego personelu kuchennego dla wszystkich?" - napisano na portalu.
Jakby jeszcze tego było mało, to w zwolnienia ingeruje też królowa Camilla, która jasno dała do zrozumienia, że należy ujednolicić kadrę pracującą dla rodziny królewskiej.
"Jej Królewska Mość nie może znieść zbyt wielu ludzi wykonujących te same prace. Starsza gospodyni, gospodynie wykonawcze i juniorzy" - powiedziało źródło z otoczenia pałacu dla "Daily Mail".
Karol III odchudza monarchię Wielkiej Brytanii
Po śmierci swojej matki, Elżbiety II Karol od razu zapowiedział swojemu personelowi, że muszą liczyć się ze zwolnieniami. Redukcje etatów dotyczyły około stu pracowników Clarence House, który był dotychczasową rezydencją Karola.
Co więcej, jak podaje "Daily Mail", Karol ma być zmęczony dotychczasowymi tradycjami i starszymi dworzanami, którzy wciąż mu powtarzają: "Ale tak to by zrobiła królowa". Cóż, ciężkie to życie króla.

Zobacz też:









