Rodowicz przez 10 lat grała w "Rodzinie zastępczej". Już wtedy miała gwiazdorski status
Misheel Jargalsaikhan, otwiera się w nowym oknie zyskała ogólnopolską rozpoznawalność dzięki serialowi "Rodzina zastępcza", otwiera się w nowym oknie. Widzowie śledzący powstającą w latach 1999-2009 produkcję mogli na własne oczy obserwować, jak dziewczyna dorasta.
Produkcja nie tylko zapoczątkowała kariery medialne kilku młodych aspirujących aktorów, ale i umocniła pozycję tych doświadczonych. W obsadzie znaleźli się przecież Gabriela Kownacka, otwiera się w nowym oknie, Joanna Trzepiecińska, Hanna Śleszyńska, Piotr Fronczewski, Jarosław Boberek czy Tomasz Dedek.
Istotną rolę w fabule odgrywała też Maryla Rodowicz. Piosenkarka wcielała się na małym ekranie w ciotkę Ulę, siostrę Ani (Kownacka), i pojawiała się w serii regularnie podczas całego okresu jej powstawania.
Już wtedy wokalistka cieszyła się oczywiście gwiazdorskim statusem. W podcaście "Real Talk" Jargalsaikhan wyznała, jak z perspektywy czasu zapamiętała artystkę. Nie do wiary, co szczególnie utkwiło jej w pamięci.
10 lat grała z Rodowicz w "Rodzinie zastępczej". Oto jak dziś ją wspomina
Zapytana o to, co jako pierwsze przychodzi jej do głowy, jeśli chodzi o Marylę Rodowicz z czasów "Rodziny zastępczej", powiedziała wprost, że... czerwone Porsche.
"Tak serio, szczerze (...), bo to był chyba pierwszy taki samochód, który widziałam na zasadzie, że mogłam sobie do niego wskoczyć i się bawić" - przyznała reporterowi Pomponika.
Początkowo serialowa Zosia nie miała świadomości tego, kim tak naprawdę jest Rodowicz, która przecież na co dzień - nie licząc oznak wysokiego statusu - zachowywała się zupełnie zwyczajnie.
"(...) Myślałam, że to jakaś fajna pani, która przyjechała supersamochodem (...). To jest kobieta, która jest autentycznie królową polskiej sceny muzycznej, estradowej, a prywatnie jest bardzo stonowana, spokojna, [podchodzi - przyp. aut.] z ogromnym szacunkiem do drugiego człowieka" - wyjawiła Misheel w podcaście "Real Talk".

Jargalsaikhan przez dekadę grała z nią w "Rodzinie zastępczej". Nie do wiary, jaka naprawdę jest Rodowicz
Nie dało się jednak nie zauważyć, że może sobie pozwolić na wyjątkowe traktowanie. Najlepiej obrazowała to jedna kwestia.
"Jako jedyna z całej naszej obsady miała swoją własną garderobę, w pokoju chłopców najczęściej albo w jakimś innym, który był wolny. To było też ciekawe, że 'tam nie można wchodzić, bo to jest garderoba pani Maryli'" - opowiadała Pomponikowi.
Mimo swojej popularności i sławy Rodowicz nie traktowała nikogo, a zwłaszcza najmłodszych, z góry.
"Potem im starsza byłam, tym więcej wiedziałam na temat tego wszystkiego, co jest w ich życiach prywatnych i zawodowych. I to było dla mnie megafajne, że ona, jak prosiłam 'Ciocia, ciocia, zaśpiewaj jakąś piosenkę', ona mówiła: 'Dobra', no i śpiewała. Nie było 'Daj mi spokój', nie, tylko ona się z nami bawiła" - wyznała Jargalsaikhan.
Jargalsaikhan po latach wyznała ws. Rodowicz. Do dziś jej to pamięta
Według rozmówczyni reportera Pomponika udział w "Rodzinie zastępczej" to najlepszy dowód na ogromny dystans wokalistki do samej siebie i swoich osiągnięć.
"Ja mam wrażenie, że to dla niej też była superprzygoda, coś zupełnie innego. I nie przyjęła tego na zasadzie: 'Teraz udowodnię wszystkim, że mogę być też aktorką', tylko ona się naprawdę bawiła. I sam fakt tego, że w scenariuszu pojawiały się teksty, gdzie ona mówi o Maryli Rodowicz na zasadzie, że 'co ona tam potrafi', to jest w ogóle wisienka na torcie" - skwitowała wątek.
Całą rozmowę Jakuba Szewczyka z Misheel Jargalsaikhan obejrzycie w podcaście Pomponika "Real Talk" na kanale serwisu Pomponik.pl na YouTubie, otwiera się w nowym oknie.
Zobacz też:
Poruszające wyznanie Maryli Rodowicz. Przyznała się po latach, otwiera się w nowym oknie








