Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jaki Kamil Stoch jest prywatnie? Rodzina odsłania jego nieznaną twarz!

Jaki Kamil Stoch (30 l.) jest prywatnie? To pytanie zadaje sobie rzesza fanów skoczka. Rąbka tajemnicy uchyla... jego rodzina! W wywiadzie rodzice oraz siostry sportowca opowiedzieli o nieznanej stronie Kamila. Lubi porządek, czyta sporo książek, ale jest też... niezdarny i wiecznie się o coś obija! Oto kulisy życia mistrza olimpijskiego.

Kamil Stoch to nie tylko wspaniały i utytułowany skoczek, ale przede wszystkim dobry człowiek. To dlatego zgromadził taką rzeszę wiernych fanów, którzy wspierają go nie tylko, gdy idzie mu dobrze, ale także wtedy, kiedy jest gorzej. 

Reklama

Wiernie u jego boku trwają też najbliżsi. Siostry Anna i Natalia oraz rodzice Krystyna i Bronisław udzielili "Vivie!" wywiadu. Opowiedzieli w nim, jaki prywatnie jest Kamil. Przy okazji zdradzili kulisy ich rodzinnego życia. 

Z rozmowy wynika, że są bardzo kochającą się rodziną. Ważne są dla nich tradycyjne wartości oraz wiara w Boga. Gdy Stoch skacze, oni wszyscy zamierają i modlą się, aby bezpiecznie wylądował. Dopiero w drugiej kolejności ważne jest dla nich to, żeby oddał dobry, długi skok.

Kamil to najmłodsze dziecko państwa Stochów. Od początku siostry trzymały dyscyplinę, dzięki czemu skoczek jest dziś bardzo samodzielny. 

"Kamil do dzisiaj wspomina, jak go ćwiczyłyśmy w sprzątaniu i praniu, on zawsze po sobie sprząta, nawet w hotelu. A gdy wyjeżdża, to jakby nikt tam nie mieszkał. To myśmy go tak nauczyły. Wszystko robił, łóżko zasłane, brodzik spłukany, nic po nim nie trzeba poprawiać. Nawet sam sobie prasuje, Ewa jest zadowolona" - chwali się Anna i dodaje, że brat "tylko gotować nie umie". 

U Stochów nie ma tematów tabu. Żartować potrafią z wielu rzeczy, także... ze śmierci! 

"Kilka dni temu strasznie bolała mnie ręka i mówię do męża: 'Chyba mam jakiś zator'. Płaczę i proszę: 'Bronek, ja ci się teraz wyspowiadam z naszego małżeństwa, a tymi mi przebacz, bo jak umrę, to chciałabym iść do nieba, to wam potem z tego nieba trochę pomogę, przebacz mi więc wszystko'. A on zaczął się śmiać" - opowiada pani Krystyna. 

Co na to jej mąż? Opowiedział dowcip! 

"Baba chciała pójść do spowiedzi, a góral mówi: 'Nie chodź do księdza, ja cię wyspowiadam'. Zarzucił kalesony na ręce, jak stułę, a ona mówi: 'Ten najstarszy syn to chyba nie będzie twój, na pewno nie będzie twój'. A góral na to: 'Żeby nie tę świętości na mnie, tobym cię zlał'. Ale ty, Krysiu, takiego kawału byś mi nie zrobiła, Krystyny to bardzo porządne dziewczyny, aż za bardzo. Szkoda (śmiech)" - żartował. 

Trudno nie odnieść wrażenia, że rodzice Kamila to bardzo dobrana para. Na pytanie dziennikarki, czy "mąż zawsze był taki wesoły", pani Krystyna odpowiedziała, że "taki ją chciał". "Myśmy się nawet pożenili dla żartu" - skomentował pan Bronisław, na co pani Krystyna szybko zareagowała. "No proszę, po 36 latach dowiedziałam się prawdy" - powiedziała. 

Kamila nazywają "żywym srebrem" i wspominają, że on zawsze był w ruchu, a przy tym... ciągle się o coś obijał. A to na jakiego drodze stanął uchwyt nad zlewem, a to napatoczyły się drzwi. W efekcie ciągle chodził posiniaczony. 

"On ciągle miał jakieś wypadki. A to mu kość w rączce pękła, a to oko sobie podbił. Teraz to opieka by nam go zabrała, tyle miał siniaków na buzi i ciele. Gdy szliśmy do kościoła, wszyscy patrzyli na niego, ale nikt złego słowa nie powiedział" - opowiada pani Krystyna. 

Syna rozpierała energia. To m.in. dlatego rodzice zdecydowali, że powinien spożytkować ją w jakiś sposób, np. uprawiając sport. I tak Stoch rozpoczął swoją przygodę ze skokami narciarskimi. Osiąga sukcesy, choć nie chełpi się nimi. Dla niego najważniejsza pozostaje rodzina. Ważna jest dla niego także przyjaźń. Jest wrażliwy, szczery, otwarty na innych, dużo czyta, zawsze można na niego liczyć. Taki obraz Kamila rysują jego najbliżsi. 

A jak reaguje na porażki? Inaczej niż jeszcze kiedyś. Gdy nie wyszedł mu skok, przyjął to z pokorą. 

"Powiedział, że to kolejna lekcja życiowa, i nie przeżywał, że mu się nie udało daleko skoczyć. Dawniej wpadłby w dołek" - zdradza siostra skoczka.

***
Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje