Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Henryk Talar: Dziś to on jest oparciem dla żony

Przez lata to żona Henryka Talara (72 l.) brała na siebie codzienne obowiązki. Dziś, kiedy pogarsza się jej stan zdrowia, aktor z czułością jej się odwdzięcza.

Miał 20 lat, gdy dosięgła go strzała Amora. Henryk Talar i jego żona Elżbieta niedawno świętowali złote gody, czyli 50. rocznicę ślubu! To prawdziwa rzadkość w show-biznesie, a jeszcze piękniejsze jest to, że łączące ich uczucie nie słabnie. Wręcz przeciwnie - małżonkowie są coraz bardziej zakochani!

Reklama

Była połowa lat 60., gdy pan Henryk oblał egzamin do szkoły teatralnej w Krakowie. Związał się wtedy z Teatrem Polskim w Bielsku-Białej jako montażysta sceny i adept sztuki aktorskiej. Pewnego dnia usłyszał, że w niedalekiej aptece pracuje nowa, ładna farmaceutka. Poszedł to sprawdzić i faktycznie, jej uroda olśniła go już od progu! Nie namyślając się długo, wcisnął głowę przez okienko i zaskoczył dziewczynę pytaniem, czy się z nim umówi. A ona, rozbawiona sytuacją, zgodziła się. - Mogłam odmówić, ale on też mi się spodobał - wspomina pani Elżbieta.

Tak zawróciła mu w głowie, że już na pierwszym spotkaniu pod pomnikiem Konopnickiej klęczał u jej stóp z bukietem kwiatów i recytował fragment "Wyzwolenia" Wyspiańskiego. Potem ona przychodziła na jego premiery i dopingowała, gdy po raz drugi zdawał na studia w Krakowie. Choć liczyła się z tym, że to oznacza rozłąkę, wiedziała, że tylko człowiek spełniony może czuć się szczęśliwy.

Ten czas, gdy aktor był zajęty, a wokół niego kręciło się mnóstwo kobiet, nie tylko ich nie rozdzielił, ale okazał się wartościową próbą uczuć. Henryk Talar już wiedział, że znalazł kobietę życia, która wkrótce dała mu córkę Zuzannę, dziś autorkę sztuk teatralnych. - Nigdy nie czyniłam mu wyrzutów z powodu częstych nieobecności w domu. Rozumiałam, że taki jest los aktora - wyznaje pani Elżbieta. On zaś mówi, że gdyby nie żona, nie osiągnąłby w zawodzie tak dużo.

W każdej roli widać jego silną osobowość i charyzmę. Ma w sobie mroczną tajemnicę, której aura zabarwia jego postacie. W filmie obsadzano go w rolach czarnych charakterów: hitlerowców, mafiosów. A ponieważ widzowie lubią utożsamiać aktorów z granymi przez nich bohaterami, bywało, szczególnie po roli w "Polskich drogach", że na ulicy leciały pod jego adresem wyzwiska. Gdy jednak ktoś poznaje pana Henryka bliżej, jest bardzo zdumiony, że to niezwykle łagodny, cierpliwy i życzliwy innym człowiek!

On sam mówi, że najważniejsze są jego wnuki. Starszemu, Antkowi, poświęca dużo uwagi, daje ogrom miłości i rozpieszcza do granic możliwości. - Wychodzę z założenia, że z dzieckiem trzeba się liczyć jeszcze bardziej niż z dorosłymi. Dostaje ode mnie wszystko to, czego ja nie miałem albo nie mogłem mieć w dzieciństwie - zwierza się pan Henryk i dodaje: - A drugi wnuk, mały Tymek, daje nam popalić. Zwariowaliśmy na jego punkcie!

Ale przyjaciele rodziny najbardziej podziwiają aktora za ogromną troskę, z jaką od wielu lat opiekuje się przewlekle chorą żoną. - Mężczyźni często nie wytrzymują podobnych problemów, uciekają z domu, rozwodzą się. Henryk to kochający, odpowiedzialny mężczyzna, który jest opoką dla żony w zdrowiu i chorobie - mówi przyjaciółka rodziny.

Ich azylem jest przytulny dom w podwarszawskim Komorowie. Kiedy zjeżdża się cała familia, z kuchni rozchodzą się wspaniałe zapachy, bo pani domu jest doskonałą kucharką. To ona całymi latami brała na siebie wszystkie codzienne obowiązki. Dziś aktor z czułością odwdzięcza się, kiedy pogarsza się jej stan zdrowia. Są momenty, kiedy pani Elżbieta wymaga odpoczynku, spokoju i uwagi. Wtedy nie musi o nic się martwić, bo wszystkie obowiązki przejmuje pan Henryk.

- Żałuję, że realizując się w zawodzie, nie potrafiłem mądrzej spojrzeć na wiele spraw. Dziś bym tak zrobił. Sprawiedliwie podzielił ten czas między pracę a dom. Szkoda, że nie towarzyszyłem mojej córce w dorastaniu. Wychodziłem rano, wracałem w nocy, czasem w ogóle nie wracałem, bo były plenery, wyjazdy. Wszystko ważniejsze było dla mnie niż troska o własne dziecko. Coś mi uciekło bezpowrotnie. Na szczęście rodzina mi to wybaczyła - uśmiecha się aktor.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Henryk Talar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje