Reklama

Reklama

Reklama

Gwiazdor "13 posterunku" wychowuje córkę z autyzmem. „Przeszliśmy wszystkie etapy”

Paweł Burczyk (53 l.), aktor, niezapomniany „Luksus” z „13 posterunku”, od 20 lat wychowuje córkę, u której zdiagnozowano zaburzenia ze spektrum autyzmu. Jak wspomina, początki nie były łatwe, bo dwie dekady temu mało kto słyszał o autyzmie. Teraz za swoje powołanie uważa dzielenie się doświadczeniem z innymi.

Paweł Burczyk, aktor doskonale znany fanom serialu „13 posterunek”, ma na koncie również poważne role w cenionych i nagradzanych produkcjach, jak „Ida”, czy „Pianista”. Jednak za swoją najważniejszą rolę uważa rodzicielstwo. Razem z żoną Olimią wychowują dwoje dzieci: Maksymiliana i Wiktorię, u której zdiagnozowano zaburzenia ze spektrum autyzmu.

Paweł Burczyk wychowuje córkę z autyzmem

Jak wspomina Burczyk w programie „Co za tydzień”, wraz z żoną podejrzewali, że ich córka nie rozwija się tak, jak jej rówieśnicy. W tamtych jednak czasach o autyzmie mówiło się niewiele, a jego specyfika nie była szerzej znana. Jak wspomina aktor:

Reklama

"Pierwsze sygnały dochodziły do nas, gdy córka była w przedszkolu. Powiedziano nam, że Wiktoria nie słyszy, nie mówi, że czyta z ruchu warg. Byliśmy otoczeni wieloma specjalistami, przejechaliśmy pół Polski, by przebadać jej słuch. Tak samo było, gdy pojawiły się u niej inne zaburzenia. Wszędzie padało słynne: "dajcie jej czas, każde dziecko rozwija się inaczej i w swoim tempie". Przypomnę, że to było 20 lat temu, więc nie mówiono nam, że to spektrum autyzmu, nie znaliśmy takich pojęć".

U dziewczynki zdiagnozowano autyzm dopiero w wieku 9 lat. Jak wspomina Burczyk, był to cios dla całej rodziny. Podobno przeszli wręcz przez wszystkie etapy, które najczęściej kojarzą się z depresją. Początkowo wraz z żoną mieli poczucie, że to nie może być prawda, że to niemożliwe. Dalej nie było lepiej:

"Później przyszły myśli, że to moja wina, dlaczego mnie to spotkało, co ja bym mógł jeszcze zrobić… To są te uczucia. Później jest pogodzenie i wdzięczność, a w stopniu najwyższym miłość. Nam to chwilę zajęło, ale przeszliśmy te wszystkie etapy. Teraz Wiktoria ma 20 lat, a my dzielimy się swoim doświadczeniem z innymi rodzicami". 

Paweł Burczyk oswaja temat autyzmu

Na wiadomość, że ich dziecko jest inne, rodzice reagują różnie. Niektórzy mają problemy z pogodzeniem się z tym, inni uważają, że nie dadzą rady emocjonalnie. Według Burczyka w jego małżeństwie ważne jest to, by wszystkie wyzwania podejmować wspólnie: "Od momentu narodzin Wiktorii wszystko robiliśmy razem z Olimpią. Tak ułożyliśmy życie jeszcze przed diagnozą. Przeprowadzaliśmy się tam, gdzie akurat pracowałem. Zjeździliśmy kawał świata z dziećmi. To był mój warunek, gdy angażowałem się w zagraniczne produkcje.  Przechodzimy przez to razem. Nigdy nie było czegoś takiego, że Olimpia wychowuje, a ja zarabiam. Nie w każdym związku tak jest". 

Teraz Burczyk za swoje powołanie uważa oswojenie tematu autyzmu w przestrzeni społecznej. Jak zauważa, wciąż jest wielu ludzi, którzy nie rozumieją jego specyfiki. Choć często znajdują się w gronie najbliższych osoby ze spektrum autyzmu. Dlatego wraz z żoną działają niejako jako poradnia psychologiczna:

"Można do nas zadzwonić, napisać. Kontaktują się z nami rodzice, którzy dopiero poznali diagnozę i potrzebują wsparcia. Są też takie przypadki, że ktoś w rodzinie nie akceptuje dziecka z autyzmem. Na przykład ojciec, który mówi, że w jego rodzinie nie było debili, więc to nie jest jego dziecko. Dziadkowie wściekają się, nazywając wnuka z autyzmem niewychowanym bachorem. Słyszę różne wersje. Od niektórych odsuwają się przyjaciele, bo boją się, że ich dzieci zarażą się autyzmem". 

Jak tłumaczy aktor, reakcje ludzi na zachowanie Wiktorii bywa zróżnicowane. Wraz z żoną nauczyli się jednak robić swoje, nie przejmując się krytycznymi uwagami. A sposób jest tylko jeden - miłość. Burczyk wyjaśnia, że często od obcych ludzi słyszą hasła "Pani weźmie to dziecko", "Niewychowany bachor, dlaczego tak krzyczy" i tym podobne:

"Olimpia nauczyła się na to nie reagować. Gdy byliśmy na etapie zaprzeczania i buntu, to agresja Wiktorii przechodziła na nas. Jak ona zaczynała krzyczeć, to my też krzyczeliśmy. Dopiero gdy zobaczyliśmy, że aby przestała krzyczeć, wystarczy, że ją przytulimy i powiemy "kocham cię", zrozumieliśmy, że siła miłości jest mocniejsza niż siła wściekłości. Zawsze się tak uspokajała i uczyliśmy tego ludzi dookoła". 

Zobacz też:

Paweł Burczyk: To Bóg daje mi siłę

Paweł Burczyk: Pięknie jest dzielić się tym, czym obdzieliły nas Anioły!

"13 posterunek": Słynny Luksus po latach! Jak żyje dziś Paweł Burczyk?

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Paweł Burczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy