Paweł Małaszyński przed laty był jednym z najpopularniejszych polskich aktorów. Role w serialach "Magda M." czy "Oficer" przyniosły mu ogromną rozpoznawalność, a widzowie nie mogli narzekać na brak produkcji z jego udziałem. 50-letni aktor udzielił właśnie wywiadu Plejadzie, w którym pozwolił sobie na kilka szczerych refleksji dotyczących kariery.
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze
Paweł Małaszyński nie ukrywa, że popularność sprzed lat otworzyła przed nim wiele drzwi. Z perspektywy czasu patrzy jednak na swoje osiągnięcia z dużym dystansem.
"Wiele lat temu znalazłem się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Zaistniałem, dostałem kilka ważnych ról, stałem się popularnym i rozpoznawalnym aktorem. I, oczywiście, bardzo to doceniam. Wiem, gdzie jestem, wiem, ile dostałem od tego zawodu i absolutnie nie zamierzam udawać, że było inaczej" - wyznał.
Aktor przyznał, że wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie może swobodnie wybierać spośród wielu propozycji. Paweł Małaszyński wyznał nawet, że nie jest dziś w takim miejscu zawodowym, o jakim kiedyś marzył.
"Nie jestem aktorem, który przebiera w scenariuszach i może wybierać spośród wielu różnorodnych ról. Niestety, tak nie jest. Nie jestem do końca aktorem, którym chciałem być. Nie dostaję takich propozycji, jakie chciałbym dostawać. Z czasem nauczyłem się to akceptować, ale nie znaczy to, że przestałem chcieć więcej" - podkreślił.
Małaszyński mówi o "szufladach" w zawodzie aktora
Małaszyński zwrócił uwagę, że aktor może rozwijać swój warsztat i pracować nad sobą, ale ostatecznie wiele decyzji pozostaje w rękach producentów oraz reżyserów. Sam wciąż czeka na role, które pozwolą mu pokazać się z innej strony.
"Ogromną częścią tej pracy jest czekanie - na telefon, casting, decyzję, rolę. I właściwie za każdym razem zaczynasz trochę od zera. Nie znaczy to, że spocząłem na laurach. Wręcz przeciwnie. Nadal jestem w blokach startowych. [...] Ale wciąż jestem głodny" - zapewnił.
Małaszyński miał nieco inny plan na swoją karierę. Chciał występować zarówno w popularnych produkcjach, jak i ambitniejszych, niezależnych projektach. Na przeszkodzie stanęło jednak zaszufladkowanie, z którym długo próbował walczyć.
"Po drodze wpadałem jednak w różne pułapki. W szuflady […], z których bardzo trudno było mi się wydostać. Zawsze chciałem w swoim zawodowym życiu łączyć kino komercyjne z kinem autorskim i niezależnym. Poruszać się pomiędzy tymi światami. [...] Niestety, nie do końca mi się to udało" - przyznał gorzko.
Paweł Małaszyński w nowym serialu Polsatu
Mimo rozczarowań Małaszyński nie zamierza rezygnować z aktorstwa - wdzięczność za dotychczasowe osiągnięcia nie oznacza, że przestał mieć kolejne ambicje.
"To jest chyba rodzaj miłości, której nie da się tak łatwo porzucić. Nawet jeśli czasami bardziej boli niż daje ukojenie. [...] I dlatego, mimo że wiem, ile ten zawód potrafi kosztować, każdego dnia wybieram go od nowa" - podsumował we wspomnianym wywiadzie.
Już 3 września Małaszyński pojawi się w nowym serialu Polsatu "Zdrada". Aktor wciela się w Pawła, adwokata, męża Elizy i ojca dwójki pociech, który wdaje się w romans z zamężną Julią, graną przez Annę Karczmarczyk.
"Dawno nie dostałem tak ciekawej propozycji" - wyznał wprost Małaszyński o nowym serialu Polsatu.

Zobacz też:
Paweł Małaszyński kończy 50 lat. Tak podsumował okrągły jubileusz
Gorzki wpis Pawła Małaszyńskiego, chodzi o nowy etap. "Dwa lata temu umarł uśmiech"
Poznajcie bohaterów "Zdrady". Premiera telewizyjna serialu już za tydzień w Polsacie








