Joanna Jabłczyńska o scenie śmierci Marii Zięby. Wiele ją to kosztowało, a efektów wciąż nie widziała
Pod koniec sierpnia widzowie "Na wspólnej" dostali szansę na pożegnanie się z wieloletnią gwiazdą show Bożeną Dykiel, która zmarła w lutym 2026 roku. Scenarzyści serialu zdecydowali się bowiem na uśmiercenie kultowej bohaterki Marii Zięby, w którą przez lata wcielała się aktorka.
Decyzja odbiła się głośnym echem nie tylko w mediach, ale również wśród członków obsady serialu TVN.
Okazuje się, że niektóre z gwiazd jeszcze nie widziały realizacji producentów.
"Nie widziałam tej sceny i jak została rozegrana sama śmierć Marii, dlatego że dużo mnie to kosztowało" - przyznała Joanna Jabłczyńska, odnosząc się do sprawy w rozmowie z Plotkiem.
Jabłczyńska nie mogła powstrzymać łez na planie. Wszystko nagrały kamery
Gwiazda nie ukrywa, że nie była w stanie powstrzymać łez na planie również podczas pogrzebu Marii Zięby, w którym brała udział. Wówczas nie mogła poradzić sobie ze smutkiem.
"Nie chciałabym też oglądać scen pogrzebu i pożegnania Marii, mimo że brałam w nich udział. Byłam jedyną osobą na planie, która zalała się łzami" - powiedziała.
"(...) Nie mogłam złapać oddechu. W tamtym momencie marzyłam, żeby zaszyć się w kącie, ale nie mogłam tego zrobić, bo mój profesjonalizm nie pozwolił mi na to" - zdradziła.
Gwiazda do dziś nie zdecydowała się na obejrzenie zarejestrowanych wówczas scen. Zapewniła jednak, że jej łzy nie były częścią scenariusza.
"Było to dla mnie ogromne przeżycie, dlatego nie chcę do tego wracać i oglądać tych scen. Łzy, które widzieli widzowie na ekranie były zdecydowanie prawdziwe" - podsumowała.

Zobacz także:
Jabłczyńska już wie, kto zamiast niej zagra Tosię w "Nigdy w życiu 2". Apeluje do twórców
Gorzkie słowa Joanny Jabłczyńskiej. Tak podsumowała nowe "Nigdy w życiu"








