Gdy Magda Umer przyszła na świat, jej rodzice byli dość młodzi.
Magda tylko przez chwilę była jedynaczką. Jej obaj bracia urodzili się jednak poważnie chorzy.
"Rodzice byli zrozpaczeni i bardzo nieszczęśliwi" - wspominała w cytowanym już felietonie.
"Miałam 16 lat, jak Wicek zmarł. Tego dnia, 15 grudnia 1965 roku, zawalił mi się świat (...)" - dodała.
Magda Umer szykowała się do podjęcia pracy w szkole
Małgorzata, bo pod takim imieniem rodzice zarejestrowali ją w USC, artystką została przez przypadek. Pewnego dnia, po akademii szkolnej, na której wykonała kilka ballad Okudżawy, odwiedzili ją w domu trzej starsi koledzy: Janusz Weiss, Krzysztof Knittel i Andrzej Wojciechowski.
"Postanowili założyć kabaret i chcieli, żebym ja w nim śpiewała piosenki, które oni będą pisać. Zgodziłam się, przekonana, że to będzie tylko chwilowa zabawa dla nas i naszych znajomych" - opowiadała na łamach "Zwierciadła".
Była już studentką polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, gdy przyjaciele z kabaretu Abakus zgłosili ją do Zimowej Giełdy Piosenki. Zaśpiewała "Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham, to się mylisz" i wygrała zaproszenie do udziału w konkursie "Debiutów" podczas 7. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej. Z Opola wyjechała z wyróżnieniem.
Dwa lata później - już jako Magda - triumfowała na FAMIE i wróciła do stolicy polskiej piosenki z "Koncertem jesiennym na dwa świerszcze i wiatr w kominie", za wykonanie którego dostała Nagrodę Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i wycieczkę do Włoch.
Tuż przed wylotem na wakacje dowiedziała się, że etat polonistki w jej macierzystym liceum, o który się starała, został zatwierdzony i zarezerwowany dla niej, więc postanowiła, że po powrocie zakończy przygodę z muzykowaniem i zajmie się edukowaniem młodzieży.
Magda Umer kilka razy "chorowała z miłości", bo źle lokowała uczucia
Kto wie, jak potoczyłoby się życie Magdy Umer, gdyby nie musiała przedłużyć pobytu we Włoszech.
"Jak w końcu wróciłam do Warszawy, okazało się, że mój nauczycielski etat dostał już ktoś inny. Zatrudniłam się w telewizji jako młodszy redaktor, ale nie przestałam śpiewać" - wspominała na swojej stronie.
W 1974 roku Adam Hanuszkiewicz, zachwycony "smutnymi oczami" Magdy, zaproponował jej rolę Racheli w "Weselu", które zamierzał wystawić na scenie Teatru Narodowego. Aktorstwo nie przypadło jej jednak do gustu.
"Nie lubiłam wychodzić na scenę, za każdym razem zadawałam sobie pytanie, co ja tutaj robię" - wyznała po latach w wywiadzie dla "Vivy!".
Zdecydowanie bardziej podobała się jej reżyseria. Każdy spektakl, recital czy koncert, pod którym się podpisała, był wydarzeniem. "Biała bluzka", "Zimy żal" czy "Zielono mi" odniosły sukces, o jakim nie śmiała nawet marzyć.
Na przełomie lat 70. i 80. mówiono, że nikt nie śpiewa o miłości tak pięknie jak ona.
"Kilka razy chorowałam z zakochania. Mnie zawsze interesowała miłość trudna. Może nie żeby bolało, ale żeby to nie było takie łatwe" - tłumaczyła na łamach "Twojego Stylu".
Magda Umer doczekała się syna z kolegą
Pierwszym mężczyzną, który zawrócił jej w głowie, był Bronek, jej kolega z liceum.
Uwielbiali tańczyć ze sobą, zdobyli razem mistrzostwo szkoły w rock and rollu, a zaraz potem - tuż przed studniówką - zerwali ze sobą.
"Tych zerwań było sporo. Kiedy mężczyzna moich snów okazywał się nie takim, jakim go sobie wyobrażałam, to uczucie natychmiast się kończyło" - stwierdziła pod koniec życia w rozmowie z "Twoim Stylem".
Po kilku latach los ponownie skrzyżował drogi Magdy i Bronka, wydawało się, że tym razem na zawsze. Niestety, znów nie wyszło. Bronisław Pohoryles zostawił Magdzie po sobie piękną pamiątkę - syna.
Gdy urodziła Mateusza, cieszyła się już statusem gwiazdy, ale nie miała z kim świętować swoich sukcesów.
"Ilekroć coś mi się udało w życiu zawodowym, to nie wychodziło w prywatnym. Zawsze wiedziałam, że jest coś za coś, ale też, że po nocy przychodzi dzień" - napisała.
Mąż wyciągnął Magdę Umer z dołka. Nie od razu się w nim zakochała
W 1982 roku, pół dekady po tym, jak ochrzciła syna i sama przyjęła chrzest, w życiu artystki pojawił się inżynier Andrzej Przeradzki.
Właśnie wyrzucono ją z TVP z wilczym biletem i zakazem wstępu do gmachu na Woronicza, więc wcale nie miała ochoty na amory. Zamknęła się w domu i, jak przyznała, pogrążyła w ciemności.
Andrzej kilka miesięcy o nią zabiegał, zanim w końcu mu uległa.
"Ujął mnie niespotykanymi pokładami optymizmu i dobrej energii. Dawał mi ogromną siłę, wyciągnął mnie z dołka. Pewnego dnia uzmysłowiłam sobie, że ten mężczyzna, którego przecież nie kochałam, jest mi bardzo bliski i że jednak go kocham" - opowiadała dziennikarce "Vivy!".
Wzięli ślub, wybudowali dom w podwarszawskich Pęcicach, na świecie pojawił się Franciszek.
"Dzięki Andrzejowi zdarzało mi się momentami ocierać o szczęście" - stwierdziła wokalistka, gdy w listopadzie 2019 roku została wdową.
Wcześniej, przez sześć lat opiekowała się chorym ukochanym. Kiedy zmarł, jej świat po raz kolejny legł w gruzach, ale znów się z nich podniosła.
"Wciąż mam dla kogo żyć. Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć dzieci, a teraz mam też wnuki. Poza tym, gdybyśmy nie przeżywali smutnych historii i nie bywali nieszczęśliwi, nie umielibyśmy docenić szczęścia" - powiedziała w cytowanym już wywiadzie.
Magda Umer chciała zostawić po sobie jak najwięcej dobrego
Magda Umer mówiła o sobie, że od urodzenia jest osobą smutno-wesołą i stworzoną do samotności.
"Muszę mieć swój odrębny świat. Im jestem starsza, tym ta potrzeba rośnie i coraz trudniej mi być z ludźmi. Większość moich przyjaciół odeszła: Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora, Zuzia Łapicka... Cieszę się, że miałam szansę tych ludzi w życiu spotkać. A przemijanie to naturalna kolej rzeczy. Za chwileczkę moje pokolenie odejdzie i nie ma na to rady. Chodzi tylko o to, żeby zostawić jak najwięcej dobrego najbliższym i nawet najdalszym" - wyznała w rozmowie z "Vivą!".
W lipcu 2025 roku Magda dowiedziała się, że jest poważnie chora. We wrześniu miała operację, po której wydawało się, że uda się jej dojść do zdrowia. Niestety...
"Życie jest moim ulubionym nałogiem, ale kiedyś będę musiała go rzucić" - żartowała przed laty w wywiadzie dla "Zwierciadła".
12 grudnia synowie artystki poinformowali media, że ich mama odeszła.
Ostatnim życzeniem Magdy Umer było spocząć na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie w grobie, w którym sześć lat wcześniej pochowała męża.
Źródła:
1. Wywiady z M. Umer: "Zwierciadło" (grudzień 2012), "Twój Styl" (październik 2023), "Viva!" (kwiecień 2025)
2. Autoprezentacja M. Umer na stronie magdaumer.pl
Zobacz też:
Artur Andrus podzielił się wspomnieniem o Magdzie Umer. Padły poruszające słowa
Tłum gwiazd pożegnał Magdę Umer. Jej śmierć zasmuciła wielu
Skomplikowane szczegóły pogrzebu Magdy Umer. Artystka miała jedno życzenie








