Elżbieta z "Sanatorium miłości" mówi wprost o rodzinie
Elżbieta z Goleniowa dała się poznać widzom siódmej edycji "Sanatorium miłości" jako bardzo przebojowa, energiczna i dowcipna kuracjuszka. Jej przyjaźń z Bogdanem wywoływała nieraz nieprzychylne komentarze, ale dzięki niej z pewnością nikt się nie nudził.
Teraz okazuje się, że tak samo wygląda u niej życie na co dzień. Emerytowana nauczycielka matematyki w wywiadzie dla tvp.pl opowiedziała o relacjach rodzinnych. Opiera się stereotypom i nie zamierza być tradycyjną babcią, bezrefleksyjnie rozpieszczającą wnuki. A tych ma troje - najstarszą, 18-letnią Lucy i dwoje młodszych. Kocha je bardzo, ale nie ukrywa, że nie spędza z nimi każdej wolnej chwili.
"Nie jestem taką babcią, która jest na każde zawołanie. Mam swoje życie i swoje obowiązki" - wyjaśniła Ela.
Elżbieta z Goleniowa jest nietypową babcią. "Nie rozpuszczam"
Elżbieta, poza udziałem w "Sanatorium", pojawia się też w teleturniejach. Poza tym śpiewa w chórze i - przede wszystkim - bardzo dużo podróżuje. To właśnie dzięki podróżom i wspólnym wycieczkom buduje wspólne doświadczenia z wnukami.
"Lucy pierwszy raz leciała samolotem ze mną. [...] Zawsze czekają, aż wrócę z podróży, żeby słuchać opowieści i oglądać zdjęcia. Zazwyczaj przywożę im drobne prezenty. One, gdy wyjeżdżają z rodzicami, też o mnie pamiętają" - cieszy się kuracjuszka.
Przy tak wyjątkowych momentach jak teraz - z okazji Dnia Babci - Elżbieta sama dostaje od wnuków laurki, które zbiera. Sama nie wręcza kosztownych prezentów - zamiast drogich zabawek jej wnuki otrzymują wspomnienia.
"Rozpieszczam wnuki podróżami, a nie rzeczami. Cukierków nie daję, bo sama ich nie jem. [...] Ja nie rozpuszczam. Ja uczę życia" - mówi matematyczka.
Ela z "Sanatorium miłości" o podwójnej roli babcio-dziadka
Zamiast czasu przed telewizorem u uczestniczki 7. sezonu "Sanatorium" jest radio i dużo rozmów. Mówi wprost, że wnukom nie zawsze się to podoba, ale jest zdecydowana. Nie znaczy to oczywiście, że się z nimi nie bawi - przyznaje, że potrafi nawet udawać różne zwierzątka.
Elżbieta spełnia się w podwójnej roli, gwarantując wnukom rozrywki, które miałyby z dziadkiem. Mąż, z którym razem prowadziła warsztat samochodowy, zmarł 16 lat temu. Jej pociechy były już wtedy dorosłe. Zdążył poznać najstarszą wnuczkę - wspomnianą Lucy.
"Tak naprawdę jestem babcio-dziadkiem, bo jestem wdową. Wnuki czasami naprawdę mówią do mnie: babcio-dziadek" - żartuje kuracjuszka.
Zobacz też:
Piękny sen o miłości Grażyny z "Sanatorium" dobiegł końca. "Zbyt łatwo zaufałam"
Zaskakujące słowa Adama o Eli z "Sanatorium". Teraz żałuje
Ela o miłosnych igraszkach w "Sanatorium". Ujawniła niejedno o Annie








