Reklama

Reklama

Reklama

Edyta Górniak powiadomiła już dyrekcję TVP. Sensacyjne plotki to prawda!

Edyta Górniak postanowiła rozwiać wszelkie nadzieje swoich fanów. Głosicielka "prawdy" i przyjaciółka szarlatana Jerzego Zięby opowiada w sieci o miłości do bliźniego, choć sama nie potrafi wyciągnąć ręki do swoich wrogów z show-biznesu. Z powodu Justyny Steczkowskiej musiała nawet zrezygnować z intratnej posadki w TVP...

Edyta Górniak od dłuższego czasu właściwie nie kojarzy się już nikomu z muzyką. W czasie pandemii wyrosła na naczelną wirusolożkę kraju i gorliwą przeciwniczkę szczepień przeciwko COVID-19.

Ostatnio z kolei zasłynęła udziałem w XIX Zlocie Wolnych Ludzi "Harmonia Kosmosu 2022", gdzie rozprawiała o "biorobotach, hybrydach, reptilianach i ludziach bez duszy".

Na scenie towarzyszył jej Jerzy Zięba, który najwyraźniej jest nowym guru Edzi, bo ta nie kryła zachwytów podczas jego "wykładu" m.in. o modlitwie wody. 

Reklama

Górniak rezygnuje przez Steczkowską

Nic więc dziwnego, że oświecona Górniak nie ma zbyt wiele czasu na koncertowanie czy nagrywanie nowych płyt. Fani cały czas dopytują, kiedy coś wyda, ale ta zbywa te pytania, twierdząc że teraz ma ważniejsze rzeczy na głowie. 

Głoszenie teorii spiskowych z pewnością jednak nie przynosi jej pieniędzy. Domowy budżet mogłaby podreperować chociażby w nowej edycji "The Voice of Poland", do której znów została zaproszona. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, by Edzia znów zasiadła w fotelu jurora. Wtedy jednak Justyna Steczkowska pochwaliła się w mediach, że ona też zasiądzie w jury. 

Tego dla Górniak było za wiele. Nie jest tajemnicą, że Edzia jest obrażona na Jusię, która podczas koncertu charytatywnego dla Ukrainy pochwaliła się ze sceny, że całe swoje honorarium oddaje potrzebującym. 

To postawiło w dość złym świetle występującą także tego dnia Górniak. Panie zaczęły oskarżać się nawzajem serią oświadczeń. Było naprawdę ostro. 

Niedawno w rozmowie z nami Steczkowska ogłosiła, że nie jest wrogiem Edyty i nawet chętnie zaśpiewałaby z nią wspólnie piosenkę. Na to Edzia stwierdziła, że mogłaby się zgodzić, gdyby Justyna przeprosiła ją tak samo głośno i publicznie, jak ją obraziła. Nie sprecyzowała jednak, jaka forma kajania się Jusi by ją udobruchała...

Nic więc dziwnego, że Górniak odrzuciła fuchę w TVP, gdy tylko dowiedziała się, że w "The Voice of Poland" pojawi się także Justyna. W rozmowie z "Faktem" Edzia nie szczędzi gorzkich słów pod adresem Jusi:

"Nie można zachowywać się i działać jak wróg, a potem zaprzeczać sobie, że się nim nie jest. Czyny i słowa powinny być te same. Nie są. Być może teraz po czasie jest jej zwyczajnie głupio i próbuje załagodzić takimi słowami swój wizerunek publiczny. Myśli jak widać wyłącznie o tym, bo od tego zaczęła" - oznajmiła Edyta. 

"Diwa" dodała, że nie wyobrażała sobie pracy w tak bliskiej odległości od Jusi, więc odrzuciła pracę w show TVP. 

"Nie przeprosiła mnie szczerze i nie wycofała swoich oskarżeń. To byłby potencjalny początek do jakichkolwiek rozmów. Póki co, dziś podczas Live na IG przekazałam wiadomość fanom, iż zrezygnowałam z zaproszenia do udziału w najbliższej edycji "The Voice of Poland", bo zbyt mocno cenię sobie życzliwą, kreatywną, profesjonalną i normalną atmosferę współpracy. Moją decyzję przekazałam już dyrekcji TVP i producentom programu. A dziś także fanom. Straciłam do Justyny zaufanie" - poinformowała w "Fakcie" Górniak.

Żałujecie, że Edzi zabraknie w "The Voice of Poland"?

Zobacz też:

Wydało się, kto zapłacił za koncert Derulo na sylwestrze TVP

Mikołaj Krawczyk od lat nie płaci alimentów

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Edyta Górniak | Justyna Steczkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »