Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Edward Kubacki z "Sanatorium miłości" chwali nową partnerką: Miłość i seks idą w parze. Inni mogą nam zazdrościć

Edward Kubacki w "Sanatorium miłości" podkreślał, że "kobieta powinna słuchać faceta, a jej rolą jest bycie ładną i zgrabną". Jak senior z podtoruńskiej wsi Czernikowo radzi sobie w nowym związku? Okazuje się, że dużo młodsza Hanna z Bydgoszczy, dla której Edward pokonuje codziennie prawie 80 km, zawróciła mu w głowie do reszty. - Inni mogą nam pozazdrościć seksu - mówi.

Edward, fani "Sanatorium Miłości" wiedzą, że jesteś zakochany w uroczej Hani, ale podobno poszliście o krok dalej...

Edward Kubacki: - Zamieszkaliśmy razem! W moim domu. Hania spakowała całą swoją garderobę - a butów to ma chyba z 200 par - i przeniosła się do mnie. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony!

I pozwalasz jej rządzić?

- Pozwalam i nawet to lubię! Ale, żeby nie było, ona też się mnie słucha, bo wie, że głupi nie jestem. Zrozumiała na przykład, że muszę kupić sobie nowe auto na prąd i wybrała kolor. Piękny, niebieski. A jak się Hani podoba to i mnie się poda taki kolor.

Reklama

To spory wydatek. Nie każdego emeryta na to stać...

- 45 lat pracowałem bez przerwy w Polsce i za granicą i tylko odkładałem. Mogę sobie teraz kupić auto za 200 tysięcy. A co sobie będę żałował, chcę pożyć z moją Hanią u boku, bo ile mi tego życia zostało? Lata zleciały jak jeden dzień...

Niedawno trafiłeś do szpitala...

- Miałem operację prawego ucha. Czekałam na nią trzy i pół roku. Jeszcze nie doszedłem w pełni do siebie, ale wszystko jest na dobrej drodze. Opiekowali się mną wspaniali lekarze, szczególnie dziękuję panu doktorowi Aleksandrowi Zwierzowi, który mnie kroił i zszywał oraz dyrektorowi Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy. Hania też czuwała przy mnie, ale tylko przez telefon, bo wciąż jest ta cholerna pandemia.

Edek z "Sanatorium" i nowa partnerka

Słyszałam, że nazywasz ją skarbem swojego życia.

- Bo tak jest. Los się do mnie uśmiechnął i dał mi Hanię. Sama napisała do mnie na Facebooku, że spodobałem jej się w programie i tym mnie ujęła. Od razu zaproponowałem spotkanie i przyjechałem do niej do Bydgoszczy z czerwonymi różami. Jak ją zobaczyłem, wiedziałem już, że wyjdziemy z tej kawiarni razem. Od razu zaiskrzyło na 100 fajerek!

Czyli opłacało się wziąć udział w "Sanatorium Miłości"?

- No pewnie. Przecież inaczej Hania by mnie tam nie zobaczyła! Owszem, w trakcie emisji programu polały się różne komentarze na mój temat, ale do nikogo nie mam pretensji. Ja nawet dziękuję prezesowi TVP, że postawił na program dla takich starych ludzi jak ja. To była dla mnie wspaniała rozrywka i okazja do poznania telewizji od zaplecza. A to jest dopiero ciekawe!

Nie kłócicie się z Hanią?

- A skąd! Ona mnie rozumie, a ja ją. Uczymy się siebie i jesteśmy tolerancyjni, bardziej niż w młodości, bo wiemy, że za dużo możemy stracić. W naszym wieku naprawdę trudno znaleźć miłość, a jak ona przyjdzie, to trzeba się trochę poświęcić i wyeliminować swoje stare nawyki. Ja na przykład zredukowałem trochę moją porywczość i pewność siebie. Jednym słowem: złagodniałem.

W sypialni też jesteście tak dobrani?

- Odkrywaliśmy to stopniowo i teraz możemy powiedzieć, że jest idealnie. Miłość i seks idą u nas w parze. Inni mogą nam zazdrościć!

Edek z "Sanatorium" bierze ślub?

No to teraz zaręczyny, a potem ślub...

- Rozmawiamy o tym. Przedstawiłem już Hanię mojej 90-letniej mamie, którą się opiekuję i moim dorosłym córkom. Wszyscy ją polubili. Na razie zgodziła się przyjąć ode mnie tylko bransoletkę i to srebrną, bo złotej nie chciała, choć nalegałem.

Są też na świecie skromne kobiety Edziu...

- No właśnie to odkrywam. I powiem tak: z tą moją Hanką chcę być do końca życia. Jak ona mnie zostawi, to będę jak łabędź. Samotny do końca moich dni.

Czego mogę wam życzyć?

Tylko zdrowia, bo resztę sobie kupimy!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »