Tadeusz Drozda dobitnie podsumował artystów narzekających na emerytury
Tadeusz Drozda to dziś żywa legenda rodzimej sceny kabaretowej. Słynny satyryk 3 kwietnia skończył 77 lat, jednak wciąż nie rezygnuje z pojawiania się na scenie. Przygodę z telewizją ograniczył lata temu, chętnie natomiast występuje na żywo, a informację o wydarzeniach z jego udziałem można znaleźć w sieci. Często w internecie pojawiają się także recenzje wystąpień artysty, z których jasno wynika, że ludzie bawią się na nich doskonale.
Satyryk udzielił niedawno wywiadu Plejadzie. W rozmowie otworzył się na temat zarobków i nie ukrywał, że wynagrodzenie za występy pozwala mu na życie na wysokim poziomie.
"[Zarobki - przyp. red] Zawsze były. Tak to jest, że (…) współmiernie do zainteresowania były zarobki. Dlatego dziwią mnie niektórzy, którzy żalą się, że mają małe emerytury, bo kiedyś zarabiali bardzo dużo - teraz dalej zarabiają - ale mówią: 'Jaka mała emerytura'. Ale jak trzeba było zadeklarować, ile zarabia, to deklarowali wszyscy najniższą możliwą. I ja też" - przyznał.
Tadeusz Drozda nie martwi się emeryturą. "Nigdy nie narzekam"
Jednocześnie potwierdziły się ponure doniesienia ws. Tadeusza Drozdy:
Też mam słabą emeryturę, ale myślę, że zarobki nigdy nie były złe. Ja nigdy nie narzekam, bo też nie ma na co. Tak nam się trafiło, kochani. W telewizji na estradzie występuję już ponad pięćdziesiąt lat i naprawdę to się wszystko tak dobrze układa. Chciałbym, żeby jeszcze się dalej dobrze układało" - zaznaczył.
Trzeba przyznać, że satyryk ma bardzo rozsądne podejście do tego tematu. Inne gwiazdy powinny wziąć przykład?
ZOBACZ TAKŻE:
Żak grał w "Ranczu" bliźniaków. Prywatnie też ma brata, znanego satyryka
Drozda w domu był tylko gościem. Oto prawda o jego małżeństwie z Ewą
Drozda po latach ujawnił tajemnicę "Parostatku". Tak zachował się Krawczyk








