Tadeusz Drozda poznał Ewę, kiedy oboje byli licealistami. Wtedy jednak żadne z nich nie przypuszczało, że kiedyś wezmą ślub, będą mieli trzy córki i doczekają się czworga wnucząt...
"Dwa lata po maturze grałem we wrocławskim Kalamburze. Po koncercie do mojej garderoby zapukała Ewa. Przypadkiem dowiedziała się o moim występie i postanowiła sprawdzić, co u mnie słychać" - wspominał satyryk w rozmowie z "Echem Dnia".
Okazało się, że mają wiele wspólnych tematów, świetnie się rozumieją i dobrze czują w swoim towarzystwie. Postanowili dać sobie szansę.
Ciągle go nie było. Zarabiał pieniądze, żeby żona mogła je wydawać
Pobrali się po ukończeniu studiów, ale nie skorzystali z oferty rodziców Ewy i, zamiast zamieszkać na jednym z wrocławskich blokowisk, kupili przedwojenny dworek w podwarszawskiej Radości. Dom nadawał się do generalnego remontu, ale Tadeuszowi wcale nie śpieszyło się, by go przeprowadzić, a Ewa cały swój czas poświęcała malutkiej Małgosi, która przyszła na świat niedługo po ich ślubie.
Ani się obejrzeli, jak ich rodzina znów się powiększyła - najpierw o Joannę, a kilka lat później o Ewę.
Gdy pod koniec lat 80. Tadeusz Drozda wyjechał na tournée po Ameryce, Ewa zakasała rękawy i w końcu doprowadziła ich dom do takiego stanu, jaki sobie wymarzyła.
Satyryk całe tygodnie spędzał w trasie, zdarzało się, że do domu wpadał tylko po to, by przepakować walizkę. Twierdzi, że to dlatego, że ciągle go nie było, ukochana nigdy nie zdążyła się nim znudzić.
"Jak najmniej faceta w domu" - stwierdził ostatnio, gdy dziennikarka "Życia na gorąco" zapytała go o receptę na długi, szczęśliwy związek.
"Ja zarabiałem, żona wydawała, prowadziła i modernizowała dom, wychowywała dzieci. Na szczęście wszelkie remonty odbywały się, kiedy byłem w trasie, bo przyznam, że nie lubię zmian" - powiedział.
Dumny ojciec i szczęśliwy dziadek
Tadeusz Drozda zawsze z dumą mówi o córkach.
"To mądre, wykształcone i niezależne kobiety, które wiedzą, czego chcą" - pochwalił je w cytowanym już wywiadzie.
"Jestem pełen podziwu dla ich życiowych wyborów. Nie chodzą na skróty i nie boją się podejmować odważnych decyzji" - dodał.
Mało kto wie, że najstarsza córka satyryka - Małgorzata - przez pewien czas prowadziła kawiarnię, ale z różnych przyczyn musiała zamknąć biznes i wrócić do dziennikarstwa. Joanna z kolei jest aktorką, spełnia się też jako autorka musicali i reżyserka.
"Najmłodsza, Ewa, skończyła kilka kierunków, zajmuje się ochroną środowiska i mieszka z rodziną pod Olsztynem" - opowiadał Tadeusz Drozda na łamach "Życia na gorąco".
Współautor kultowego programu Polsatu "Dyżurny Satyryk Kraju" deklaruje w wywiadach, że jest fantastycznym dziadkiem, a przynajmniej stara się takim być.
"Zosia - córka Małgosi - mieszka w małym mieszkaniu, które dawno temu zbudowaliśmy nad garażem. Jej siostra Basia jest w klasie maturalnej, a Kai - syn Asi - uczy się w szkole średniej, gra w piłkę nożną w kadrze młodzików, w ping-ponga i jest tak zajęty, że muszę umawiać się na audiencję. Z kolei Mikołaj, wychowany wśród jezior i lasów, jest dzieckiem, które w ogóle nie choruje" - mówił szczęśliwy dziadek dziennikarce "Życia na gorąco".
Źródła:
Wywiady z T. Drozdą: "Życie na gorąco" (listopad 2025), "Echo Dnia" (luty 2008), "Rewia" (kwiecień 2019)
Zobacz też:
Drozda nie gryzł się język ws. emerytury. Gorzko podsumował innych artystów
Drozda zadebiutuje na sopockiej scenie. W takiej roli nie występował. "Trema jest"
Tadeusz Drozda po latach ujawnił tajemnicę "Parostatku"








