Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Danuta Holecka: Rozwód dopiero po odchowaniu dzieci!

Gwiazda TVP Danuta Holecka (46 l.) dba o to, by z mężem i bliźniakami Stefanem i Julianem codziennie spotkać się przy wspólnym posiłku. W kwestii rozwodu jest nieugięta!

Pociechy dziennikarki studiują na III roku medycyny. Chłopcy zaczynali naukę w Zabrzu na Śląskim Uniwersytecie Medycznym, niedawno przenieśli się do stolicy, z czego znana mama bardzo się cieszy.

Reklama

"Lubię ich mieć w domu przy sobie. W Zabrzu wynajmowaliśmy im mieszkanie, przynajmniej raz w miesiącu jechaliśmy do nich z mężem z wałówką. Jestem z chłopców bardzo dumna" - opowiada Holecka na łamach "Dobrego Tygodnia", dodając, że autorytetem dla synów jest prof. Marian Zembala, kardiochirurg, który pracował ze Zbigniewem Religą, a dziś szefuje Śląskiemu Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

"Właśnie tam uratowali mojego tatę, kiedy miał problemy z sercem, tam go leczą. To placówka na najwyższym światowym poziomie" - zachwala Holecka.

Podkreśla, że mimo nawału pracy stara się być nie tylko dobrą matką, ale i wzorową żoną. Choć wychowała się w rodzinie, w której tradycje religijne były pielęgnowane, dopiero u sióstr Nazaretanek wpojono jej prawdziwe wartości chrześcijańskie.

Dziennikarka jest dumna, że zaszczepiła synom wiarę w Boga i chłopcy wiedzą, że gdy kłamią, "na serduszku robi się wielka plama, której nie można niczym zetrzeć". To również ona jednoczy rodzinę przy wspólnym stole!

"Zawsze obiad musi być ugotowany. Moi panowie lubią konkretne mięsiwa, ryby i makarony. Ukochanym daniem synów jest spaghetti bolognese lub carbonara. Musiałam się dokształcić z kuchni włoskiej, by wyjść poza te dwa rodzaje pasty" - śmieje się.

Jest dumna również ze swojego małżeństwa. Jak podkreśla, o żadnym rozwodzie nigdy nie będzie mowy!

"Awantur ani kłótni u nas w domu nie ma. Wydaje mi się, że ludzie zbyt szybko rezygnują z naprawiania małżeństwa. Za szybko się poddają. Pierwsze niepowodzenie i klapa. A dzieci trzeba wychować do dorosłości.

Rozwód bardzo je krzywdzi, choćbyśmy przeczytali tysiąc mądrych porad typu: 'lepiej się rozstać, niż żyć bez miłości' czy 'każdy ma prawo do własnego szczęścia'. Ma, owszem - niech wychowa dzieci, a potem trudno, jak uzna, że nie wytrzymuje z żoną czy mężem, to jeśli musi, niech zmienia. Ale dopiero wtedy".

Zgadzacie się z takim podejściem?


Dowiedz się więcej na temat: Danuta Holecka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje