Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anna Popek: Nie wierzę, że rodzina patchworkowa jest fajna!

W show-biznesie na palcach jednej ręki można policzyć osoby, które nie mają za sobą rozwodu i nie tworzą rodziny patchworkowej. Anna Popek (46 l.), rozwódka z dwójką dzieci, uważa, że taki model nie sprawdza się w praktyce!

Prezenterka "Pytania na śniadanie" rozwiodła się z mężem w 2011 roku, jako powód podając "silne różnice światopoglądowe uniemożliwiające trwanie".

Reklama

Choć podobno wielokrotnie próbowała ratować małżeństwo, nic z tego nie wyszło. Rozstaniem zakończył się także jej związek z Konradem Komornickim z Kancelarii Prezydenta.

Na łamach tygodnika "Dobry Tydzień" Popek przestrzega przed rozwodami i tworzonymi później tzw. rodzinami patchworkowymi. Jej zdaniem taki układ "stworzono na potrzeby dorosłych", zapominając przy tym o dzieciach, którym po rozwodzie zazwyczaj wali się cały świat.

"Nic nie zastąpi obecności ojca w domu, podziału obowiązków, ról w rodzinie. Nie wierzę w to gadanie psychologów, że czasem tak lepiej" - uważa.

"Z ich perspektywy lepsza jest separacja, niż wchodzenie przez rodzica w nowy związek" - peroruje, dodając, że rozwód rodziców "robi dzieciom mętlik w głowie".

"Nie wiedzą, kogo słuchać. Nie wierzę też, że rodzina patchworkowa jest fajna. Bo nie wiadomo, kto jest czyj, kto kogo bardziej kocha. Moje córki są duże, bo jedna ma 18, druga 15 lat, i nadal obrażają się, kiedy jednej coś dam, a drugiej nie. I kłócą się o miłość matki. To proszę sobie wyobrazić, że są dzieci z jednego małżeństwa, z drugiego, wspólne, a w tym wszystkim jeszcze byli mężowie, byłe żony...".

Dlaczego w show-biznesie jest tak duża liczba rozwodów? Zdaniem Anny Popek mężczyźni są coraz bardziej niedojrzali, a kobiety coraz bardziej wymagające.

"Zmieniliśmy świat i płacimy za to frycowe" - twierdzi. "Kobiety się dziś rozwodzą, a potem cierpią na samotność, bo nie znajdują tego drugiego, który przyjdzie zaraz na miejsce poprzedniego partnera. I tak w końcu zostajemy same ze swoimi codziennymi obowiązkami.

(...) Niestety, widzę coraz więcej przypadków, gdy tylko kobieta poczuwa się do odpowiedzialności, a mężczyzna nie. Bo jakoś tak jest, że kobieta, która jest matką, działa jak lwica, zrobi wszystko, by dać dzieciom jedzenie i opiekę. I potrafi nawet znieść nieodpowiedzialnego faceta.

Obecnie podział ról - że on przynosi pieniądze, a ona skupia się na domu, dzieciach i gotowaniu - to niestety luksus. I czy o to chodziło? Udowodniłam już, że dam sobie radę ze wszystkim, a teraz marzy mi się rola statecznej pani domu" - kończy.

Dowiedz się więcej na temat: Anna Popek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje