Marcin Prokop po cichu rozwiódł się z żoną. Byli razem ponad 20 lat
Tego absolutnie nikt się nie spodziewał. Kiedy nagle niespełna miesiąc temu Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop poinformowali publicznie o rozstaniu, a właściwie nawet i rozwodzie, w sieci aż zawrzało.
Byli partnerzy przekazali swoją decyzję z klasą, publikując wspólne zdjęcie i oficjalne oświadczenie.
"Tak wyglądają ludzie, którzy bardzo się lubią, szanują i wspierają. którzy przeżyli ze sobą ponad 20 lat i mimo, że jakiś czas temu rozstali się jako małżeństwo, to jako przyjaciele i rodzice Zosi nadal pozostają razem. Dla niektórych rozwód to koniec wspólnego świata. Dla nas - był początkiem nowego (...)" - napisał na Instagramie prezenter.
I choć na końcu znalazł się dopisek, że "to wszystko, co chcemy na ten temat powiedzieć", to jednak niedługo później kobieta zdecydowała się na udzielenie wywiadu. Niestety nie obyło się bez wpadki...
Była żona Prokopa zabrała głos po rozstaniu, a teraz gorzko żałuje. Musiała się gęsto tłumaczyć
Maria Prokop, która swoją drogą nie zamierza pozbywać się nazwiska eksmęża, zgodziła się na dłuższą rozmowę z Magdą Mołek. Opowiedziała w niej między innymi o życiu po rozwodzie i budowaniu własnego biznesu.
Większość zainteresowanych słuchaczy skupiła się zapewne głównie na nośnym obecnie temacie zakończonego związku, ale eksperci być może zwrócili uwagę na inny z poruszonych przez nią wątków.
Chodzi mianowicie o szkolenia i kursy z jogi, czyli obszaru, w którym na co dzień porusza się Maria.
"(...) Można być wybitnym nauczycielem jogi, nie mając żadnych takich rzeczy. Dlatego że spędziłeś tyle czasu na swojej praktyce, na rozwoju siebie jako osoby żyjącej w duchu jogi, że możesz być nauczycielem bez tych wszystkich szkoleń, kursów i godzin. (...) To jest bardzo luźny system. Filozofia jogi, to, jak żyjemy, jest najważniejsze" - powiedziała.
Dopiero po fakcie zdała sobie sprawę, że popełniła wielki błąd...
Eksżona Prokopa przyznała się do błędu. "Jakbym mogła cofnąć czas..."
Dzień po publikacji kobieta zreflektowała się na InstaStories. Szybko zrozumiała, że jej wypowiedź mogła zabrzmieć dość niefortunnie.
"Kochani! Jakbym mogła cofnąć czas i wypowiedzieć się inaczej, to bym to zrobiła. Moją intencją nie było sugerowanie, że można uczyć bez kwalifikacji, tylko chciałam powiedzieć, że zdarzają się takie przypadki wybitnych nauczycieli, którzy przez dekady praktykują z innymi senior teachers, ale nigdy nie zrobili kursu ze stempelkiem (...) [międzynarodowej organizacji gromadzącej nauczycieli i szkoły jogi - przyp. aut.]" - wyjaśniała w sieci.
Maria czuła się zobowiązana do usprawiedliwienia się.
"Szkoda i przepraszam wszystkich za to wprowadzenie w błąd, bo absolutnie jestem zwolennikiem nieustannego uczenia się! Ale (...) [wtopa]. Teraz mi megagłupio. (...)" - mówiła w serii nagrań.
Zobacz też:
Żona Prokopa przerywa milczenie po rozwodzie. "Nie chciałam zapraszać obcych do życia"
Żona Prokopa nagle ogłosiła, że wraca do kraju. Wymowne słowa po rozstaniu
Mery Spolsky zabrała głos ws. związku z Prokopem. Postawiła sprawę jasno








