Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Była żona Krawczyka zmarła kompletnie zapomniana!

Dokładnie pół wieku temu – na początku 1971 roku – Halina Żytkowiak dołączyła do niezwykle wtedy popularnych Trubadurów. Wkrótce potem śliczna wokalistka została żoną Krzysztofa Krawczyka i urodziła mu syna, a zespół rozpadł się... Lada moment minie 10 lat od jej śmierci.

Halina Żytkowiak była na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego stulecia popularną i lubianą piosenkarką (posłuchaj!), ale w historii polskiej muzyki rozrywkowej zapisała się przede wszystkim jako... jedna z żon Krzysztofa Krawczyka i wokalistka Trubadurów (sprawdź!), która przekonała lidera legendarnej grupy, by odszedł z zespołu i skupił się na karierze solowej. 

Reklama

Wiele osób obwiniało ją o rozbicie Trubadurów i porównywało do Yoko Ono, przez którą rozpadli się Beatlesi... Dziś Halina Żytkowiak jest zupełnie zapomniana. Żyje tylko we wspomnieniach najwierniejszych fanów oraz byłego męża i syna. 

"Na miejsce Ryśka Poznakowskiego (...) przyjęliśmy dziewczynę, która była solistką Amazonek. Była ładną blondynką, a na scenie zachowywała się jak czarna dziewczyna. Nie wiedziałem, kiedy zaczynaliśmy współpracę, że do zespołu dołączyła moja przyszła żona" - tak wrażenia po swoim pierwszym spotkaniu z Haliną Żytkowiak opisał na łamach książki "Życie jak wino" Krzysztof Krawczyk.

Zanim Halina dołączyła do Trubadurów, miała już na swoim koncie wieloletnią współpracę z grupami Meteory, Tarpany i Amazonki oraz wyróżnienie za debiut, które przyznało jej jury VII Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W Trubadurach widziała swoją szansę na karierę... międzynarodową, bo zespół często podróżował po świecie i był "pupilkiem" amerykańskiej Polonii. 

Właśnie podczas jednego z tournée po USA zasugerowała Krzysztofowi Krawczykowi, już wtedy będąc jego żoną, że powinien pomyśleć o karierze solowej. A on uznał, że... nie ma co myśleć. 

"Po 10 latach pracy w zespole zostałem solistą" - wspomina piosenkarz.

Dopiero po śmierci Haliny Żytkowiak (zmarła na raka płuc w Los Angeles 22 marca 2011 roku) Krzysztof Krawczyk zdradził, że zdecydował się na występy bez Trubadurów, bo po prostu potrzebował pieniędzy na utrzymanie rodziny! 

"Nie myślałem o karierze solowej tylko w kategoriach realizowania ambicji artystycznych. Zmuszały mnie do tego także trudności dnia codziennego. Małżeństwo z Haliną, która była w ciąży, organizowanie nowego życia, nowego domu... Musiałem pracować na to nowe życie" - wyznał w książce, którą napisał razem z przyjacielem i menadżerem Andrzejem Kosmalą. 

Wyjazd do Ameryki, na który namówiła go Halina Żytkowiak, okazał się dla ich małżeństwa zabójczy. 

"Zostałem przez Halinę zdradzony" - przyznał Krzysztof Krawczyk po latach w rozmowie z "Super Expressem".

Po rozstaniu z Krzysztofem Halina zdecydowała się zostać w Stanach na dłużej. Zdawała sobie sprawę z tego, że w Polsce nigdy nie zrobi kariery, a nie chciała do końca życia odcinać kuponów od popularności byłego męża. Co prawda nagrała płytę, ale wylansowała jedynie dwa przeboje - piosenki "Jestem tylko dziewczyną" (posłuchaj!) i "Nie znam ciebie" (sprawdź!), które skomponował... Krzysztof Krawczyk. 

Nie satysfakcjonowały jej także zaproszenia na Festiwale Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu... Na początku lat 80. ubiegłego wieku wycofała się z estrady i na dobre opuściła Polskę. 

Wiadomość, że w wieku 63 lat przegrała długą i ciężką walkę z rakiem, wstrząsnęła Krzysztofem Krawczykiem. Piosenkarz nadal - a mija właśnie 10 lat od tamtego dnia - nie może sobie darować, że kiedy niespełna pół roku przed śmiercią Halina Żytkowiak przyleciała do Polski, ani on, ani ich syn nie znaleźli czasu, aby się z nią spotkać. Żaden z nich nie poleciał też do Los Angeles na jej pogrzeb...

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »