Poruszenie wokół nowego "Nigdy w życiu!". Jabłczyńska nie mogła tego znieść
Od kilku dni polski show biznes żyje perturbacjami i poruszeniem związanym z kontynuacją "Nigdy w życiu!". Po tym, jak Joanna Jabłczyńska publicznie przyznała, że nie zagra roli Tosi, która przypadła jej w udziale przeszło 20 lat temu, w sieci zawrzało.
Aktorka wprost przyznała, że produkcja poinformowała ją o zmianie aktorki, gdy zdążyła już zapoznać się ze scenariuszem, który ma na swoim mailu, wziąć udział w zdjęciach próbnych, spotkać się z ekranowym partnerem, a nawet ustalić wstępne terminy nagrań.
Do jej sprawy chętnie odnoszą się nie tylko zaangażowane w spór osoby jak Katarzyna Grochola oraz jej córka Dorota Szelągowska, ale również osobistości znane z pierwszych stron gazet, które bezpośrednio nie biorą udziału w całym zdarzeniu, a jedynie komentują sprawę z boku.
Artur Barciś ostro o reakcji Jabłczyńskiej. "Byłoby mi przykro, ale to nie jest moja decyzja"
Do publicznej dyskusji dołączył podczas ramówki TVP Artur Barciś. Gwiazdor wcielający się w rolę Czerepacha w "Ranczu" przyznał, że tak naprawdę wpływ na obsadzenie gwiazdy w show ma wyłącznie produkcja i żadna reakcja ze strony aktora lub aktorki nie jest w stanie tego zmienić, bo to zwyczajnie nie jego decyzja.
"To nie zależy od aktorów, bo to reżyser i producent decyduje o takich rzeczach. Aktor bardzo często nie ma nic do powiedzenia. Oczywiście, byłoby mi bardzo przykro, gdyby w 'Ranczu' Czerepacha zagrał ktoś inny, ale to nie jest moja decyzja" - stwierdził.
Jego opinia pokrywa się nieco ze zdaniem koleżanki z planu "Rancza" - Doroty Choteckiej, która przyznała, że choć całkowicie rozumie Jabłczyńską i podziwia jej odwagę do mówienia publicznie o swoich odczuciach, żadna afera nie zmieni już tego, kto finalnie wystąpi w roli Tosi.

Zobacz także:
Niecodzienne sceny na planie nowego "Rancza". Artur Barciś nie potrafił ukryć zdziwienia
Dorota Szelągowska przeprosiła Jabłczyńską. Aktorka publicznie zareagowała, a tu nagle takie słowa
Joanna Jabłczyńska pilnie wydała oświadczenie. Otrzymała pismo od prawnika Grocholi. Są przeprosiny








