Niedawno minęła 70. rocznica urodzin jednej z najpopularniejszych piosenkarek w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Była u szczytu kariery, gdy zginęła w katastrofie.
Tuż przed tragiczną śmiercią, w 1979 r. stała u progu wielkich zmian. Piosenka "Dlaczego nikt nie kocha nas" (posłuchaj!, otwiera się w nowym oknie) zapowiadała jej nową muzyczną drogę i porządkowanie życia prywatnego z Jarosławem Kukulskim (†66). - Miałem niespełna 30 lat. Pisałem z powodzeniem piosenki dla innych wykonawców. Zadzwoniłem do Anny Jantar, by zapytać, czy nie zechciałaby posłuchać utworu, który skomponowałem z myślą o niej. Zaprosiła mnie do siebie na Reymonta. Kompozycja przypadła jej do gustu, bo niebawem w studiu S-1 przy Malczewskiego nagraliśmy piosenkę - opowiada dla "Na Żywo" kompozytor Mikołaj Hertel. Nagranie trwało niespełna godzinę. Zarejestrowano je za pierwszym razem, bez poprawek, z zespołem Andrzeja Trzaskowskiego i Alibabkami. - Anna zjawiła się sama, lekko mnie to zdziwiło, bo z tego, co wiedziałem, Kukulski nigdy nie odpuszczał żadnych nagrań żony. Emocje biły z tej interpretacji, jakby Anna śpiewała o sobie - stwierdza twórca, który do dziś przywołuje te chwile.

Gwiazda przechodziła już małżeński kryzys. Marzyła o zmianie muzycznego image'u. Jarosław, od początku jej nadworny kompozytor i mentor, uważał, że powinna iść dalej utartym torem. Ponadto, różne złośliwe głosy, jak mówił po latach Kukulski, nie pomagały im w rozwiązywaniu problemów, które niosła codzienność. - Ania chciała korzystać z życia i zarobionych pieniędzy, a pragmatyczny do szpiku kości Jarek starał się ją w tym ograniczać, odkładając każdą złotówkę. Była o to zła. Publicznie wytykała mu skąpstwo, co strasznie go drażniło. Doszło do tego, że zaczęli, jak dzieci, robić sobie na złość. Wydaje mi się, że w tym wszystkim zabrakło szczerej rozmowy. W pewnym momencie związek cementowała już tylko Natalia - mówił zmarły niedawno dziennikarz Bohdan Gadomski.
Anna, na przekór mężowi, postanowiła pokazać mu swoją niezależność. Podjęła współpracę z nowymi kompozytorami, eksperymentowała z jazzem i rockiem. Nic dziwnego, że utwór "Dlaczego nikt nie kocha nas", z aluzyjnym tekstem Bogdana Olewicza, przypadł jej do gustu.
Słowa: "Dlaczego ty mnie nie rozumiesz i nic nie dając, chcesz coś brać, poświęcić dla mnie się nie umiesz, na tyle ile życie trwa, dlaczego" były dla wielu jednoznaczne (sprawdź pełny tekst!, otwiera się w nowym oknie).
Bohdan Gadomski miał okazję posłuchać nowego utworu przed wylotem Jantar do USA. Na jego pytanie, co to takiego, artystka z tajemniczym uśmiechem odparła: "Nowa ja. Boguś, szykuj się na zmiany".

Dziś wiemy, że wokalistka wyruszając w grudniu 1979 r. do Ameryki, przeżywała ogromne rozterki. W ujawnionych potem zapiskach pamiętnika wyznała, że odkryła niewierność męża.
Nie zamierzała tego tolerować i czuła się nieszczęśliwa w tej relacji. Oparcie znalazła w perkusiście zespołu Perfect, Wojciechu Morawskim. Wkrótce pojawiło się między nimi uczucie i Jantar musiała podjąć konkretną decyzję.
Rozważała ułożenie sobie życia z nową miłością i zamieszkanie w USA na stałe.
- Była w tym ostatnim okresie szalenie zachłanna na życie. Patrzyłem na jej tempo i momentami zastanawiałem się, czy nie jest na coś poważnie chora. Robiła mnóstwo rzeczy jednocześnie. Obcięła włosy, zaczęła się mocniej malować. Można powiedzieć, że ze słodkiej Ani przeistaczała się w drapieżną i świadomą artystkę - przyznał w rozmowie z "Na Żywo" autor tekstu Bogdan Olewicz.
Piosenkarka zamierzała ostatecznie rozmówić się z mężem. Los chciał jednak inaczej. Przed południem 14 marca 1980 r. samolot, którym wracała, rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na warszawskim Okęciu.
- Piosenka "Dlaczego nikt nie kocha nas" pokazała, jak inna byłaby już Anna Jantar, otwiera się w nowym oknie. Wielki żal, że nie mogliśmy poznać tego oblicza - stwierdza Olewicz.
Na jej pogrzeb przyszło 40 tysięcy osób.










