Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Agnieszka Kotulanka: Dzieci aktorki stanęły przed trudną decyzją

Dzieci zmarłej Agnieszki Kotulanki (†61 l.) otrzymały od jednego z wydawnictw propozycję wydania książki o znanej mamie - donosi jeden z magazynów. Czy ją przyjmą?

Reklama

20 lutego przypada trzecia rocznica śmierci popularnej aktorki "Klanu". Przyczyną śmierci był krwotoczny udar mózgu.

Reklama

Gwiazda walczyła z uzależnieniem od alkoholu. Pochowana została na cmentarzu w Legionowie.

Jak dowiedziało się "Na Żywo", jej dzieci - Kasia i Michał - dostali niedawno propozycję wydania książki poświęconej mamie.

"Byłby to wywiad rzeka. Kasia i Michał musieliby opowiedzieć o pięknych, wzruszających chwilach spędzonych z mamą, ale też o jej szalenie trudnej walce z chorobą alkoholową. A oni nie chcą tego pamiętać i wspominać, bo to były najtrudniejsze lata ich życia" - mówi "Na Żywo" przyjaciółka rodziny.

Czy sekrety znanej aktorki ujrzą światło dzienne, tego na razie nie wiadomo.

Za kilka dni dzieci Kotulanki spotkają się w Legionowie, by złożyć kwiaty na grobie matki. Być może wtedy podejmą ostateczną decyzję.

Nie jest ona łatwa szczególnie dla Katarzyny, która przyjęła mamę pod swój dach, gdy aktorka mierzyła się ze swoimi problemami.

"Dzieci pomagały jak potrafiły. (...) Dzięki terapii aktorka zaczęła wychodzić  z nałogu. Snuła plany na przyszłość. Pokrzyżowała je śmierć wskutek wylewu krwi. Dla Kasi i Michała to był szok. Czas nie uleczył ran" - czytamy.

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Kotulanka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »