Steczkowska w 17. rocznicę śmierci Michaela Jacksona
Justyna Steczkowska wróciła pamięcią do spotkania z Michaelem Jacksonem. W rocznicę śmierci artysty opublikowała poruszający wpis, w którym opowiedziała, jak naprawdę zapamiętała amerykańskiego idola. Największe wrażenie zrobiło na niej to, jaki był poza blaskiem reflektorów.
25 czerwca mija 17 lat od śmierci Michaela Jacksona. Piosenkarka przypomniała, że miała okazję spotkać Jacksona podczas jego wizyty w Polsce w latach 90.
"Król popu" pojawił się wtedy w Warszawie, ponieważ planował budowę dużego parku rozrywki. Steczkowska była jedną z osób zaproszonych na spotkanie w Łazienkach Królewskich.
"Dziś mija 17 lat od odejścia Michaela. Patrzę na to zdjęcie i myślę, jak kruche jest życie… i jak nieśmiertelna potrafi być sztuka. Ciało przemija. Muzyka nie. Miłość nie. Dobro nie…" - napisała artystka.
Steczkowska zobaczyła Jacksona z bliska. Tak go zapamiętała
W dalszej części wpisu Steczkowska przyznała, że najbardziej zaskoczył ją nie wizerunek sceniczny Michaela Jacksona, bo ten znał cały świat. Zupełnie inne wrażenie zrobił na niej prywatnie.
"Pamiętam, że najbardziej zaskoczyło mnie nie to, jaki był na scenie. To przecież wiedział cały świat, ale to, jaki był poza nią. Delikatny. Wręcz kruchy. Drobnej postury (...)" - wspominała.
Steczkowska nie ukrywa, że była wielką fanką muzyki Jacksona. Spotkanie z nim twarzą w twarz było dla niej ogromnym wydarzeniem.
"Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Był w tym czasie najpopularniejszym artystą na świecie. Kochałam jego muzykę. Słuchałam kaset na walkmanie aż do ich zniszczenia przez ilość odtworzeń" - napisała.
Na koniec zwróciła się bezpośrednio do zmarłego artysty.
"Dziękuję Michael, za muzykę, za tę krótką chwilę, która pozwoliła mi zobaczyć nie legendę, lecz człowieka…" - podsumowała Justyna Steczkowska.
Zobacz też:
Steczkowska długo czekała na ten moment. W końcu się udało. "Dobrze jest wrócić do domu"
Steczkowska nie gryzie się w język. Stanowczo odsyła krytyków do szkoły








