Stanisław Bober z szóstej edycji "Sanatorium miłości" szybko stał się jednym z faworytów widzów. Kuracjusz, którego niektórzy porównywali do angielskiego muzyka Stinga, od razu wpadł w oko kilku uczestniczkom randkowego show. Uwagę zwracał nie tylko eleganckim stylem, świetnie dobranymi i zawsze wyprasowanymi ubraniami, ale też pogodnym usposobieniem, uprzejmością i szarmanckim zachowaniem.
Stanisław Bober o życiu po "Sanatorium miłości"
Bober udzielił niedawno wywiadu serwisowi TVP, w którym został zapytany o to, jak zmieniło się jego życie od czasu emisji edycji z jego udziałem. Uczestnik nie miał żadnych wątpliwości.
"Dało mi ogromną rozpoznawalność. Gdziekolwiek się pojawię - w Ciechocinku, Krynicy-Zdroju, Szczecinie czy Katowicach - ludzie mnie poznają, podchodzą, rozmawiają i proszą o wspólne zdjęcie" - wyznał "polski Sting".
Stanisław Bober po wielu latach życia w Irlandii wrócił do Polski i dziś organizuje zloty dla uczestników oraz fanów "Sanatorium miłości". Ta inicjatywa daje mu dużo satysfakcji i stała się ważną częścią jego życia.
"Program przyspieszył również moją decyzję o powrocie do Polski. Wiedziałem już wtedy, że chcę rozwijać inicjatywę zlotów i poświęcić jej więcej czasu" - powiedział uczestnik.
Stanisław Bober wciąż ogląda "Sanatorium miłości"
Stanisław Bober zdradził również, że jest na bieżąco z kolejnymi edycjami "Sanatorium miłości". Co ciekawe, jego własny udział w programie był w dużej mierze dziełem przypadku. Przez długi czas, mieszkając za granicą, nie miał nawet świadomości, że taki format istnieje.
"Ostatnią edycję obejrzałem w całości. Wcześniej oglądałem pojedyncze odcinki z różnych sezonów. Co ciekawe, kiedy mieszkałem za granicą, nawet nie wiedziałem, że istnieje taki program. Znajomi przez dwa lata namawiali mnie do zgłoszenia się. W końcu obejrzałem kilka odcinków i pomyślałem: 'Jaki to jest fajny program!'. Właśnie wtedy postanowiłem spróbować swoich sił i zgłosiłem się do castingu. Najważniejsze, że się udało" - wyznał Bober.
Uczestnik programu zachęca też inne osoby, które marzą o podobnej przygodzie, aby nie bały się zgłoszenia do "Sanatorium miłości". Przy okazji podzielił się refleksją na temat uczuć po sześćdziesiątce. Jego zdaniem miłość nie ma metryki.
"Miłość jest miłością niezależnie od wieku. Niektórzy twierdzą, że później nie jest już taka sama. Nie zgadzam się z tym. Serce zawsze bije identycznie, niezależnie od tego, czy ma się lat osiemnaście, sześćdziesiąt pięć, siedemdziesiąt czy nawet osiemdziesiąt" - ocenił Stanisław.
Zobacz też:
Burza w sieci po słowach Emilii z "Sanatorium miłości". Wydała oświadczenie
Woźniak-Starak nie wytrzymała. Zapytała Emilię z "Sanatorium" o Henryka. Odpowiedź może zaskoczyć








