"Nigdy nie zakończyliśmy działalności". Ukryta pasja Jarosława Gugały
Jarosław Gugała związany jest z mediami od lat. Dziś cieszy się ogólnopolską rozpoznawalnością za sprawą swojej działalności dziennikarskiej - już dwie dekady związany jest z Polsatem. 66-latek udzielił właśnie wywiadu Plejadzie, w którym opowiedział o swojej największej pasji.
Nie wszyscy wiedzą, że Gugała od ponad czterdziestu lat współtworzy uwielbiany przez słuchaczy Zespół Reprezentacyjny. Grupa została założona w Warszawie w 1983 roku i działała prężnie jeszcze w latach 90. Później zniknęła ze sceny, co sprawiło, że wiele osób uznało, że Zespół Reprezentacyjny zakończył działalność. Prawda okazała się jednak inna.
"Nasz zespół funkcjonuje od czterdziestu pięciu lat. Nigdy nie zakończyliśmy działalności. Po prostu na moment ją wyciszyliśmy" - przyznał Gugała w rozmowie z Michałem Misiorkiem z Plejady.
Jarosław Gugała zaznaczył, że choć muzyka jest jego pasją, to zawsze chciał związać swoją przyszłość z dziennikarstwem. W pewnym momencie razem z pozostałymi członkami Zespołu Reprezentacyjnego uznali, że czas na zmiany.
"(…) Stwierdziliśmy, że albo się sprofesjonalizujemy i poświęcimy muzyce, albo zajmiemy się czymś innym. Ja od zawsze chciałem być dziennikarzem (…)" - podsumował.
Michał Misiorek dopytał Gugałę, czy planował powrót do muzyki.
"Tego nie wiedziałem. Jednak jeśli kocha się muzykę i ma się potrzebę ekspresji artystycznej, nie da się od tego uciec. Prędzej czy później to wróci. Do nas wróciło to bardzo szybko. Już po roku od zawieszenia działalności (...) spotkaliśmy się w studiu, by nagrać nowy album. A dwa lata później - by nagrać kolejny (…)" - wspominał.
"Ludzie nie kojarzą, że to ten sam człowiek". Gugała zaskakuje na scenie
Sytuacja zmieniła się, gdy ze względu na zobowiązania zawodowe Jarosław Gugała musiał wyjechać z kraju. Wtedy przez pięć lat zespół nie funkcjonował.
"Gdy wróciłem do Polski, zorientowaliśmy się, że jest okrągła rocznica śmierci Georgesa Brassensa, którego piosenki wykonywaliśmy. Nikt inny nie zwrócił na to uwagi, więc uznaliśmy, że nie możemy tak tego zostawić. Zagraliśmy koncert i wydaliśmy kolejny album. I od tego czasu tak się to kręci. Nasza działalność muzyczna jest dość niszowa. Nie promujemy się, nie szalejemy na listach przebojów. Podchodzimy do tego, jak do hobby. Widzimy w tym jednak głęboki sens i wkładamy w to masę emocji" - podkreślił dziennikarz w rozmowie z Plejadą.
Jarosław Gugała przyznał także, że dla wielu osób jego muzyczna działalność bywa sporym zaskoczeniem.
"Są tacy, którzy wiedzą, że od lat śpiewam. Ich moje występy nie dziwią. Natomiast często bywa tak, że ludzie w ogóle nie kojarzą, że ten gość, który siedzi za pianinem w Zespole Reprezentacyjnym, to ten sam człowiek, którego znają z telewizji. Gdy dowiadują się, że ja to ja, wyrażają swoje zdumienie" - powiedział.
ZOBACZ TAKŻE:
Trzy dni do "Must Be The Music", a tu taki gest Rocka. Oberwało się jurorom
"Milionerzy". Pytanie o dowód matematyczny. Urodziwy czy elegancki
Nerwowa atmosfera w "Farmie". Padły mocne słowa, co za wymiana zdań








