Droga Witolda Pyrkosza do aktorstwa nie była łatwa. Długo nie potrafił się zdecydować, jaki zawód chce uprawiać. Uczył się najpierw w liceum spółdzielczym, potem w technikum wodno-melioracyjnym i spożywczym, aż wreszcie w Gimnazjum Gospodnim, odpowiedniku dzisiejszych szkół hotelarskich, w którym zrobił maturę.
Będąc nastolatkiem, marzył, żeby być marynarzem, ale na marzeniach się skończyło. Rozpoczął studia ekonomiczne...
"Siedziałem sobie po pierwszym semestrze w krakowskiej Wyższej Szkole Ekonomicznej i myślałem: 'Co ja tutaj robię?'. Matematyk był ze mnie żaden, z fizyki i chemii też nie byłem orłem, z rosyjskiego dostałem na maturze marną trójkę. W końcu zacząłem przeglądać spis przedmiotów wykładowych w różnych uczelniach i wyszło na to, że tylko studia aktorskie są mi przyjazne. Wybrałem aktorstwo, bo nie nadawałem się do innych szkół" - opowiadał w wywiadzie-rzece.
Witold Pyrkosz: Mieszkał w pokoju przypominającym wiejską wygódkę
Po dyplomie 28-letni Witold dostał nakaz pracy w Kielcach.
"Był wtedy taki zwyczaj, że rocznik dzieliło się na południe i północ. Warszawa nie wchodziła w ogóle w grę, była niedostępna. Mnie zesłano na południe do Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, z pensją 820 złotych" - wspominał w autobiografii.
"Gdy przyjechałem z Krakowa i zobaczyłem Kielce, wprost szalałem z rozpaczy. Wiosną, kiedy były roztopy, ulicami lała się woda. Ulicą, przy której stał teatr, płynęła rzeka, tak że nie można było przejść na drugą stronę. Mieszkałem w hoteliku, w którym drzwi do pokoju zamykały się na haczyk, jak w wygódce na wsi" - wyznał w cytowanym już wywiadzie-rzece.
Witold Pyrkosz nie krył, że przez rok w Kielcach jego jedynymi rozrywkami były karty i dziewczyny.
"Było ich dużo i zmieniały się często" - potwierdził po latach.
Witold Pyrkosz: Wpadł w oko córce producenta kożuchów. Musiał przed nią uciekać
Jedną z kobiet, która zagięła parol na aktora, była córka znanego w regionie kielecko-radomskim wytwórcy kożuchów, można powiedzieć potentata w branży. Ów przedsiębiorca często zapraszał aktorów z Kielc do Radomia... na karty, a że Witolda upatrzył sobie na zięcia, pozwalał mu wygrywać.
Pewnej nocy Pyrkosz zgodził się odprowadzić do domu córkę producenta kożuchów, powabną, choć nie pierwszej już młodości pannę.
"Miała na sobie piękny biały kożuch, nowiusieńki. Stanęliśmy przed jej posesją, murowanym domem ze ślicznym drewnianym płotem, rozmawialiśmy, przytulaliśmy się i nagle ona się odwróciła, zadarła kożuch i... nie miała nic na sobie" - opowiadał na kartach "Podwójnie urodzonego".
Aktor uciekł w popłochu. Po powrocie do Kielc napisał list do Zbyszka Cybulskiego, którego znał ze szkoły teatralnej.
"Poprosiłem, żeby mi pomógł i wyciągnął mnie z tego zesłania. Był gwiazdą, miał kontakty..." - wspominał.
Cybulski tak naprawdę niewiele mógł, ale uprosił dyrektorkę nowohuckiego Teatru Ludowego, żeby pojechała do Kielc, poszła do teatru i przyjrzała się Witoldowi. Krystyna Skuszanka, bo o niej mowa, była Pyrkoszem oczarowana.
"Spodobałem się jej, ściągnęła mnie do Nowej Huty, gdzie z kolei po pewnym czasie znaleźli mnie twórcy 'Janosika'. Mogę śmiało powiedzieć, że karierę zawdzięczam protekcji Zbyszka Cybulskiego" - żartował w rozmowie z "Dziennikiem Polskim".
Witold Pyrkosz: Musiał ją błagać, by za niego wyszła. Okazała się miłością jego życia
W czasie zdjęć do "Janosika" Witold Pyrkosz zakochał się w Ewie Bilewskiej, która przyjechała na plan w odwiedziny do brata - aktora Bogusza Bilewskiego. Zanim serial trafił na antenę TVP, Witold i Ewa byli już małżeństwem i oczekiwali na narodziny syna. Niedługo po tym, jak Paweł pojawił się na świecie, jego rodzice się rozwiedli.
O pierwszej żonie i pierworodnym synu Pyrkosz nigdy w żadnym wywiadzie nie wspomniał nawet słowem.
Po latach wyszło, że aktor zostawił Ewę i Pawła, bo w jego życiu pojawiła się 17-letnia Krystyna, która została jego drugą żoną i z którą był do śmierci.
Krystyna wcale nie chciała iść za mąż za rozwodnika, w dodatku dwa razy starszego od niej. Witold musiał błagać ją na klęczkach, by zgodziła się wybrać z nim w podróż przez życie.
"Tak się na nią zawziąłem, że gotowy byłem na wszystko, byle tylko spojrzała na mnie łaskawym okiem" - powiedział "Super Expressowi".
"Kochałem ją do utraty tchu. Gdyby było inaczej, to bym się nie ożenił" - stwierdził.
Państwo Pyrkoszowie spędzili ze sobą 53 lata, wychowali dwoje dzieci: syna Witolda juniora i córkę Katarzynę.
Po śmierci aktora (odszedł 22 kwietnia 2017 roku) Krystyna Pyrkosz zaczęła podupadać na zdrowiu. Jak potwierdził ostatnio jej syn, Witold Pyrkosz junior, wdowa po aktorze przebywa od pewnego czasu w specjalistycznym ośrodku opiekuńczym.
"Mama wymaga stałej opieki, rehabilitacji. Ma 82 lata i jej głowa też nie pracuje jak dawniej. Wkradła się niepamięć. Ja i siostra jesteśmy jedynymi członkami rodziny, których poznaje" - powiedział.
Źródła:
1. Książka "Witold Pyrkosz. Podwójnie urodzony. Rozmawiają Anna Grużewska i Iza Komendołowicz", wyd. 2009
2. Wywiady z W. Pyrkoszem: "Dziennik Polski" (kwiecień 2009), "Super Express" (maj 2013)
3. Wywiad z W. Pyrkoszem jr., "Fakt" (październik 2025)
ZOBACZ TAKŻE:
Przykre informacje nt. wdowy po Witoldzie Pyrkoszu. O jej stanie poinformował syn
Syn Witolda Pyrkosza przerwał milczenie. Ocenił pomysł przywrócenia jego ojca do "M jak miłość"
Wielkie poruszenie wśród fanów "M jak miłość". Ulubiony bohater znów pojawił się na ekranie








