Monka Richardson gorzko o pracy w telewizji. "Trzeba mieć ogromne wyczucie"
Monika Richardson rozpoczęła karierę w telewizji w 1995 roku i przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVP. Prowadziła kilka popularnych programów, w tym kultowe "Europa da się lubić". Z czasem spróbowała także sił w radiu oraz w stacji TTV. Po latach wróciła do Telewizji Polskiej, gdzie współprowadziła "Pytanie na śniadanie" i odświeżoną wersję swojego dawnego programu. Obecnie skupia się głównie na autorskich projektach.
O kulisach pracy w branży medialnej dziennikarka opowiedziała niedawno w programie "Stare zdjęcia gwiazd" na kanale Pudelka.
"Show-biznes to jest przede wszystkim biznes. Podchodzisz do tej osoby, do której powinieneś, w tym czasie, w którym powinieneś, uśmiechasz się - trzeba mieć ogromne wyczucie, żeby utrzymać się tyle lat, co ja" - przyznała.
Monika Richardson wspomina zwolnienie z TVP. Wystarczył jeden komentarz
Richardson zaskoczyła również szczerym wyznaniem na temat zakończenia współpracy z TVP. Jak wspomina, decyzja o odsunięciu jej od pracy zapadła nagle i była związana z komentarzem dotyczącym jej wyglądu.
"Ja na przykład wiedziałam, kto powiedział, że mam 'martwe oczy'. Dowiedziałam się, że mam martwe oczy i zostałam zdjęta z anteny. To było coś, co przyszło z korytarza i wiedziałam, że to powiedziała kochanka dyrektora Dwójki. Ale nie miałam dowodu i nie mogłam powiedzieć: 'Jak mogłaś tak o mnie powiedzieć?!', pójść i skonfrontować się z tą osobą. Ja się właśnie dowiedziałam, że nie ma mnie w grafiku, bo mam 'martwe oczy'" - powiedziała.
Dziennikarka przyznała, że w tamtej sytuacji czuła się bezradna i nie miała wpływu na rozwój wydarzeń ani możliwości obrony swojej pozycji.
Monika Richardson wielokrotnie traciła pracę. Bardzo to przeżywała
Monika Richardson ma za sobą wieloletnie doświadczenie w mediach i - jak sama podkreśla - podobne sytuacje zdarzały się w jej karierze więcej niż raz. Niejednokrotnie dowiadywała się o utracie pracy niemal z dnia na dzień, często wcześniej słysząc jedynie krążące po korytarzach plotki.
"Tam zawsze było mnóstwo łez, mnóstwo rozczarowań, żalu i przegapionych szans" - skomentowała.
Dodała również, że w świecie telewizji często o wszystkim decyduje przypadek - to on wpływa na to, kto dostaje szansę, a komu ją odbiera.
Zobacz też:
Syn Moniki Richardson już nie ukrywa, czym zajmuje się w życiu. Dziennikarka zareagowała od razu
Richardson nie przebierała w słowach nt. Woźniak-Starak. Jest odpowiedź dziennikarki








