Dominika Kachlik postanowiła zakończyć przygodę z "M jak miłość"
Niedawne wydarzenia w "M jak miłość" sprawiły, że o telenoweli zrobiło się wyjątkowo głośno.
Wszystko zaczęło się od nieoczekiwanej decyzji scenarzystów serialu, którzy zdecydowali się na wyjątkowo dramatyczne zakończenie wątku Franki, granej przez Dominikę Kachlik.
Na reakcję fanów nie trzeba było zbyt długo czekać. Wielbiciele serii nie kryli rozczarowania i w negatywny sposób wypowiadali się na temat wyboru twórców "M jak miłość".
W końcu aktorka wcielająca się w lubianą postać zdecydowała się zabrać głos i wyjaśnić, że taki obrót spraw spowodowany był decyzją o jej zakończeniu przygody z produkcją.
"Nie obwiniajcie produkcji. (…) To jest absolutnie wszystko moja wina. Ja uznałam, że czas na zmiany i to ja pożegnałam się z serialem (...). Nie wywalono mnie. Więc tak, na mnie już czas" - pisała w mediach społecznościowych.
Sytuacji nie załagodziła jednak wypowiedź gwiazdy, a nawet... zapowiedź powrotu Franki na ekran.
Widzowie zmęczeni jedną z bohaterek "M jak miłość"
Teraz nad producentami "M jak miłość" znów zbierają się ciemne chmury. Widzowie tłumnie komentują zachowanie postaci granej przez Michalinę Sosnę. Część komentujący oburzona jest jej zachowaniem i wyrzuca kobiecie zbyt przesadne reagowanie na to, co stało się z Franką.
Największe kontrowersje wzbudził fakt, że bohaterka próbuje wpłynąć na Marcina (w tej roli Mikołaj Roznerski), by ten porzucił wymarzoną pracę detektywa.
Internauci nie gryzą się w język i sugerują... by w następnej kolejności odsunąć Michalinę Sosnę z obsady.
"Już przesadzają z tą śmiercią Franki, że każdy teraz jakieś jazdy. Przegina, narzucając Marcinowi, że ma zmienić pracę" - napisał jeden z komentujących.
"Ja przestałam oglądać przez tę postać" - dodaje kolejna.
"Nie ma tam w planach czasem pomysłu [pozbycia się - przyp. red.] Kamy? Dawno nie było tak irytującej postaci" - można przeczytać w komentarzach.
Zobacz też:
Ledwo w "M jak miłość" odeszła Franka, a tu takie wieści o Kindze i Piotrze Zduńskich. "Szykują coś"
Kolejne dramatyczne sceny w "M jak miłość". Najpierw śmierć Franki, a teraz to








