Śmierć Morozowskiego poruszyła ludzi
4 sierpnia do mediów przedostała się informacja o śmierci Andrzeja Morozowskiego. Wieloletni dziennikarz i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN24 zmarł w wieku 69 lat po ciężkiej chorobie. Informacja o jego odejściu poruszyła zarówno widzów, jak i osoby, które przez lata spotykały się z nim przed kamerami oraz poza nimi.
Morozowskiego w specjalnym programie TVN24 wspominał Marcin Meller. Ich znajomość sięgała czasów, gdy Meller miał zaledwie 12 lub 13 lat. Morozowski był studentem jego ojca, Stefana Mellera, i przychodził do rodzinnego domu przyszłego dziennikarza. Z biegiem lat ta relacja przerodziła się w wieloletnią przyjaźń.
Marcin Meller wspomina Andrzeja Morozowskiego
Marcin Meller nie był w stanie powstrzymać łez, gdy opowiadał o charakterze przyjaciela. Podkreślił, że różnice światopoglądowe nigdy nie stanęły na drodze ich relacji.
"Właśnie prowadziło się z nim rozmowy zupełnie na poważnie. [...] W zasadzie nie zawsze mieliśmy całkowicie podobne poglądy. I kiedyś zaczęliśmy trochę odpływać w inne rewiry i to było bardzo charakterystyczne, że sporo znajomych, a nawet przyjaciół się ode mnie odwróciło, a Andrzej nigdy. I czarował tym swoim spokojem, tym swoim uśmiechem, ironicznym poczuciem humoru" - wyznał przez łzy Marcin Meller.
W ostatnich latach ich rozmowy coraz częściej dotyczyły przemijania. Morozowski dopytywał przyjaciela również o ostatnie chwile jego ojca, którego znał i bardzo cenił.
"Drugi wątek od paru lat, to rozmawialiśmy o śmierci. Z wiadomych powodów, ludzko-egzystencjalnych. Ja z jednej strony starałem się wplatać ten czarny humor, a on na przykład dopytywał mnie, jak umierał mój tata. Którego oczywiście dobrze znał i którego tak właśnie bardzo lubił, i sobie rozmawiali, kiedy tylko była okazja" - podsumował poruszony odejściem Morozowskiego dziennikarz.

Zobacz też:
Przyjaciołom Andrzeja Morozowskiego załamał się głos na wizji. "Czekaliśmy na ciąg dalszy"
Nie żyje Andrzej Morozowski. Stacja TVN oficjalnie potwierdziła doniesienia
Werner nie mogła już dłużej milczeć. Potwierdziła oficjalne doniesienia ws. Morozowskiego








