Nowa "Lalka" w reżyserii Pawła Maślony od momentu premiery wzbudza skrajne emocje. Jedni doceniają odważne podejście twórców do klasyki polskiej literatury, inni nie kryją rozczarowania zmianami wprowadzonymi względem powieści Bolesława Prusa.
Część widzów nie kryje oburzenia, że produkcja nie stanowi wiernej adaptacji książkowego pierwowzoru. Krytycy zarzucają autorom zbyt daleko idącą reinterpretację historii oraz podporządkowanie jej problemom współczesności. Ich zdaniem pod szyldem "Lalki" powstała opowieść, która za bardzo oddala się od powieści znanej kolejnym pokoleniom czytelników.
Nowa "Lalka" podzieliła widzów. Sandra Drzymalska zabrała głos
Twórcy od początku nie ukrywali jednak, że nie zależało im na dosłownym przeniesieniu książki na ekran. Historię Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej potraktowali jako punkt wyjścia do opowieści o dzisiejszym świecie. Do zarzutów widzów odniosła się Sandra Drzymalska.
Odtwórczyni roli Izabeli Łęckiej w podcaście "Tygodnika Polityka" wyjaśniła, jaki zamysł stał za tak daleko idącą reinterpretacją dzieła Prusa.
"Chodziło nam o pokazanie opowieści o współczesnym świecie. O tym, jak ludzie podchodzą do miłości, jak wyglądają relacje we współczesnym świecie. Wiele ludzi jest aktualnie samotnych. Bardzo ciężko jest nam znaleźć drugą osobę, przy której będziemy się czuli bezpiecznie. Nie spotykamy się już na żywo - głównie operujemy social mediami. Chcieliśmy pokazać relacyjność dzisiejszego świata. Ale też to, jak klasizm cały czas istnieje w naszym świecie. Bo to jest też opowieść o tym, jak się traktuje drugiego człowieka, który jest niższy klasowo" - wyznała wprost Sandra Drzymalska.
Zobacz też:
Beata Tyszkiewicz gorzko o swoich następczyniach w "Lalce". "Aż przykro zaczynać karierę"
Sandra Drzymalska zabrała głos tuż po premierze "Lalki". Ma gorzkie refleksje








