Karolina Wajda jest córką Beaty Tyszkiewicz i Andrzeja Wajdy. Kobieta przyszła na świat w 1967 roku, jednak już rok później jej rodzice się rozstali, a w 1969 roku sfinalizowali rozwód.
Pomimo tego Karolina zawsze była blisko nie tylko sławnej mamy, ale również ojca. To właśnie on podarował jej dworek w Głuchach, w którym mieszka do dziś.
Andrzej Wajda zmarł w 2016 roku, a dziś, po ponad 10 latach od jego odejścia, jego jedyna córka zabrała głos i opowiedziała o ich ostatnim spotkaniu.
Córka Tyszkiewicz wyjawiła ws. ostatniego spotkania z ojcem
Karolina Wajda gościła w programie "Pytanie na śniadanie", gdzie odniosła się do sławnego ojca. Kobieta w rozmowie z prowadzącymi przyznała, że obrała inną ścieżkę zawodową niż znani rodzice i nie związała się ze światem sztuki i aktorstwa.
Pomimo tego, jej rodzice nigdy nie naciskali na to, aby ta zajęła się występowaniem na scenie, wręcz przeciwnie, kibicowali jej w osobistych wyborach.
"Oni zawsze przy mnie byli, wspierali mnie, ale pozwolili mi przeżyć życie tak, jak chciałam" - przyznała w śniadaniówce.
Wajda wspomniała także ostatnie spotkanie z ojcem i wyjawiła, jak ten ją potraktował. Pomimo choroby reżyser był dla niej niezwykle ciepły, miał dla niej dużo czasu.
Karolina dodała, że w ostatniej rozmowie z ojcem poruszyli właśnie temat jej wyborów i życia z dala od świata filmu.
"To było dla mnie wzruszające, dlatego że powiedział, że się cieszy, że jemu się podoba, że dobrze wybrałam, wybrałam prawdziwe życie. Że wybrałam właściwie w dużej mierze życie niezależne, że nie jestem od nikogo zależna i stworzyłam swój czas"- opowiedziała o ostatnich zwierzeniach ojca.

Przeczytajcie również:








