Dominika Ostałowska ma gorzkie refleksje na temat show-biznesu
Dominika Ostałowska przez lata pracy w zawodzie widziała, jak zmieniają się reguły rządzące światem rozrywki. Aktorka zaczynała w latach 90., kiedy postać "influencera" nie była jeszcze nikomu znana.
Gwiazda kojarzona m.in. z roli Marty Mostowiak w "M jak miłość" zauważyła w rozmowie z "Faktem", że media społecznościowe spowodowały, iż aktorzy muszą skupić się nie tylko na swoim fachu, ale również widoczności w sieci. Zdaniem Ostałowskiej dziś coraz większe znaczenie mają zasięgi w mediach społecznościowych.
Z tego względu aktorka dosadnie podsumowała zjawisko, w którym to influencerzy bywają dziś bardziej doceniani niż aktorzy.
"To trochę irytujące, że bardziej się liczy to, ile ktoś ma kliknięć na Instagramie, niż to, co zrobił, zagrał, co potrafi... Tak, to bywa irytujące" - przyznała w rozmowie z "Faktem".
Dominika Ostałowska nie żałuje decyzji
Mimo krytycznego spojrzenia na współczesną branżę Dominika Ostałowska nie żałuje własnej drogi. Jak podkreśliła, żeby podjąć inne decyzje, musiałaby patrzeć na swoje życie z dzisiejszej perspektywy już od samego początku.
"Myślę, że ja bym się musiała już urodzić ze świadomością moją teraz, żeby ewentualnie coś zmieniać w swoim życiu" - wyznała.
"Gdybym się urodziła jeszcze raz, to pewnie zrobiłabym to samo" - dodała Ostałowska.
Aktorka wspomniała też czasy, w których nie trzeba było tak aktywnie walczyć o uwagę odbiorców. "Człowiek nie musiał się tak rozpychać łokciami" - zauważyła. Dziś samo tworzenie nie zawsze wystarcza: artysta musi jeszcze zadbać o swoją widoczność i zainteresowanie publiczności.

Zobacz też:
Ostałowska nigdy nie była żoną. Odkładała ślub na później, bo były ważniejsze sprawy
Dominika Ostałowska pokazała zdjęcie z młodości. Ma ważną radę dla fanów
Wielkie zmiany u Dominiki Ostałowskiej. W ostatniej chwili potwierdziła doniesienia








