Ostatnią płytą w karierze Urszuli Sipińskiej jest wydany w 1992 roku album "Białe święta". Jedna w największych gwiazd polskiej branży muzycznej lat 70. i 80. chętnie podkreśla w wywiadach, że nigdy nie wiązała wielkich nadziei ze sceną i rozstała się z nią bez żalu.
Urszula Sipińska nie marzyła o byciu gwiazdą
Za pierwszy przebój Urszuli Sipińskiej uchodzi utwór "Zapomniałam", którym w 1967 roku urzekła publiczność 5. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
Sukces nie przewrócił jej w głowie. Uznała, że warto zdobyć solidne wykształcenie i w 1972 roku ukończyła studia na Wydziale Architektury Wnętrz Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Jak ujawniła z perspektywy lat w wywiadzie dla portalu nto.pl, nie wiązała wtedy wielkich nadziei z branżą muzyczną:
"Nie chciałam śpiewać. Miałam inne plany. Studiowałam wymarzoną architekturę wnętrz. Niczego wtedy nie przeczuwałam. A jednak moje życie zmieniło się w ciągu 24 godzin. To było jak magia, nie moja magia".
Burzliwa kariera Urszuli Sipińskiej
Urszula Sipińska okazała się idealnym materiałem na gwiazdę. Nie tylko jej piosenki, lecz także życie prywatne frapowały Polaków. W latach 70., kompletnie bez swojego udziału, zgromadziła pod domem rodziców w Poznaniu tłumy fanek Seweryna Krajewskiego, przekonanych, że za chwilę odbędzie się ślub gwiazdorskiej pary. Jak potem wspominała w autobiografii "Gdybym była aniołem", do tej pory nie rozumie, jak do tego doszło:
"Tata rozłożył bezradnie ręce: Musimy coś z tym zrobić! Oni myślą, że Ula bierze ślub z Krajewskim! Idź, zobacz te dziewczyny! Powiedziałem im, że to bzdura, ale nie chcą słuchać. Twierdzą, że wasz ślub był w zapowiedziach".
Ostatecznie rolę pana młodego na fikcyjnym ślubie odegrał kuzyn Sipińskiej, a wyjaśnienia nastąpiły później.
Inną ikoniczną sceną z udziałem Sipińskiej była jej słynna bitwa na kapelusze z Marylą Rodowicz podczas XV KFPP w Opolu. Artystki musieli wtedy rozdzielać Wojciech Młynarski i Wiesław Gołas.
Urszula Sipińska wróciła do wymarzonego zawodu
Jak po wielu latach wyznała sama Sipińska w programie 'Uwaga!" te szaleństwa od początku miału określoną datę ważności:
"Powiedziałam sobie, że kiedy skończę 40 lat to koniec z estradą. Pomyślałam sobie wtedy, że to jest ulotny zawód dla młodzieży, dla ludzi o żelaznych nerwach. Można pośpiewać, ale nie można męczyć ludzi swoją osobą w nieskończoność".
Na początku lat 90. Urszula Sipińska zakończyła karierę i wróciła do wyuczonego zawodu. Otworzyła własne studio projektowe, a potem studio wyposażenia wnętrz w rodzinnym Poznaniu. Jak zapewnia, nie żałuje swojej decyzji, a nawet kilku gwiazdom by taką zarekomendowała. Jak wyznała w wywiadzie dla nto.pl:
"Zacytuję zespół Perfect: »Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym«. Jak widać, nie osiągnęłam wystarczającego poziomu samouwielbienia, by śpiewać do siedemdziesiątki. Nie wyobrażam sobie dojścia do obciachowej ścianki, gdzie artysta staje się już tylko parodią samego siebie".
Zobacz też:
Fanki Krajewskiego nie wybaczyły mu ślubu z Sipińską. Chociaż się nie odbył…
Rodowicz i Sipińska rywalizowały od lat. Kapelusz przelał czarę goryczy
Rodowicz dogryza Sipińskiej! "Zaczęła troszkę małpować"








