Marcin Urbanke nie kryje, że przez pewien czas uważnie obserwował Weronikę Warchoł, zanim odważył się zaprosić ją na randkę.
Nie byli na jednym roku, ale często widywali się na uczelni. Twierdzą, że pewnego dnia po prostu między nimi zaiskrzyło, a potem uznali, że powinni dać szansę rodzącemu się między nimi uczuciu.
Do zmiany kierunku studiów przekonała go poznana w sieci aktorka
Niewiele brakowało, żeby drogi Marcina i Weroniki nigdy się nie skrzyżowały. O ile ona od zawsze chciała zostać aktorką, o tyle on miał zupełnie inny pomysł na swoją karierę. Jego marzeniem było zostanie oszczepnikiem.
"Rzucałem oszczepem w czasie studiów na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Uczyłem się wtedy na kierunku komunikacja promocyjna i kryzysowa ze specjalizacją rzecznictwo prasowe. Wcześniej krótko studiowałem także na wydziale teologii" - opowiadał w rozmowie z "Tele Tygodniem".
Na to, by spróbował swoich sił na egzaminach do szkoły teatralnej, namówiła Marcina dziewczyna, którą poznał w sieci.
"Była aktorką. Gdy opowiedziała mi o szkole, pomyślałem, że to idealne miejsce dla mnie. Zajęcia z szermierki, taniec, basen... To brzmiało jak darmowe wakacje" - wspominał w wywiadzie dla oficjalnej strony "Na dobre i na złe".
Ostateczną decyzję o zamianie uniwersytetu na Akademię Teatralną Marcin Urbanke podjął po rozmowie z babcią, której zdanie zawsze bardzo sobie cenił.
Aktorska para nie spieszyła się z zalegalizowaniem związku
Marcin był już po pierwszym roku studiów, gdy do szkoły dostała się Weronika Warchoł. Nie wiedział, że to córka cenionego aktora Grzegorza Warchoła i siostra Wacława, którego dobrze znał z "Brzyduli" i "M jak miłość".
Weronika od razu mu się spodobała, ale na początku, jak żartuje, nie miał wobec niej "romantycznych" zamiarów. Dopiero pod koniec studiów postanowił zrobić pierwszy krok i zaprosił ją na randkę.
Byli już od pewnego czasu parą, gdy w środku lata 2022 roku Marcin poprosił Weronikę, żeby została jego żoną. Podczas zaręczyn wymienili się pierścionkami.
"Ten zwyczaj, praktykowany w wielu krajach, symbolizować ma równość i potwierdzać dwustronne zobowiązanie do zawarcia małżeństwa" - tłumaczyła aktorka w "Dzień Dobry TVN".
Narzeczeni przez trzy lata przygotowywali się do ślubu. W tym czasie zdecydowali się na adopcję psa.
"Zastanawialiśmy się, czy ze względu na nasz zawód, będziemy mogli poświęcić psiakowi odpowiednią ilość czasu. Doszliśmy do wniosku, że damy sobie radę. Poszukiwałam psiaków w mediach społecznościowych i na stronach schronisk. Zakochiwałam się w co drugim" - opowiadała Weronika w wywiadzie dla "Czterech łap", dodając, że to Marcin wybrał Zorzę.
"Po roku oglądania różnych psów, od razu się nią zachwycił i pojechaliśmy po nią do Radomia. Była w schronisku od drugiego tygodnia życia" - dodała.
Zorza miała zaledwie siedem tygodni, gdy zamieszkała z Marcinem i Weroniką.
"Decyzja o adopcji Zorzy to moja najlepsza decyzja w dorosłym życiu" - napisała Weronika kilka miesięcy przed ślubem z Marcinem.
Przetańczyła z mężem całą noc. "Nigdy się tak dobrze nie bawiłam"
Aktorskiej parze udało się utrzymać w tajemnicy przed mediami datę i miejsce ślubu. O tym, że się pobrali, poinformowali dopiero po fakcie.
"La dolce vita! Nigdy się tak dobrze nie bawiłam, przysięgam" - napisała aktorka pod serią zdjęć ze ślubu i wesela.
Marcin Urbanke też znakomicie bawił się na swoim weselu. Potwierdza, że przetańczył z ukochaną całą noc.
"Taniec to naturalny lek, remedium na codzienność" - wyznał w wywiadzie dla "Tele Tygodnia".
"Gdy tańczę, przestaję myśleć, puszczam się w ruch i znajduję wewnętrzny spokój. W gimnazjum tańczyłem breakdance, a na studiach potrafiłem godzinami improwizować do najróżniejszej muzyki" - opowiadał z kolei w rozmowie z Kubą Zajkowskim z vod.tvp.pl.
Odtwórca roli doktora Tadeusza Boruckiego z "Na dobre i na złe" twierdzi, że ma wielkie szczęście, bo trafił na wspaniałą partnerkę nie tylko do tańca. Wierzy, że spędzi z Weroniką resztę życia.
Źródła:
1. Wywiady z M. Urbanke: "Tele Tydzień", serwis "nadobre.vod.tvp.pl"
2. Wywiady z W. Warchoł: "Dzień Dobry TVN", "Cztery łapy"








