Maja Chwalińska wynagrodziła kibicom porażkę Świątek
Iga Świątek ma za sobą trudny moment w karierze. W tegorocznym Australian Open udało jej się dotrzeć do ćwierćfinału, jednak tam musiała uznać wyższość rywalki i ku rozczarowaniu kibiców odpadła z rywalizacji.
Z dużym optymizmem podeszła do drugiego w kalendarzu tenisowym turnieju wielkoszlemowego, czyli French Open. Nie jest tajemnicą, że na ceglanej mączce Raszynianka zawsze radziła sobie znakomicie, w związku z tym nadzieje na kolejny triumf były bardzo duże.
Pomimo ambicji byłej liderce światowego rankingu bardzo szybko powinęła się noga i 25-latka nieoczekiwanie zakończyła swój występ w Roland Garros już w czwarte rundzie.
Na szczęście dla polskich kibiców niespodziankę sprawiła Maja Chwalińska. Zawodniczka spoza pierwszej setki do turnieju dostała się z kwalifikacji, a mimo to zameldowała się w wielkim finale.
Chociaż ostatecznie nie sięgnęła po Puchar Suzanne Lenglen, awansowała o kilkadziesiąt miejsc w rankingu WTA, zarobiła ogromne pieniądze i zyskała fanów na całym świecie.
Iga Świątek nie traci dobrego humoru. "Naprawdę przeszli samych siebie"
Chociaż to właśnie o Mai Chwalińskiej jest teraz głośno w mediach, Iga Świątek nie traci dobrego humoru.
Na jej instagramowym profilu pojawiło się nagranie, na którym sportsmenka chwali się wyjątkowym podarunkiem. Wszystko z okazji jej 25. urodzin.
Jubilatka otrzymała imponujący bukiet... zbudowany w całości z klocków.
"Co roku jest coś, na co naprawdę czekam - I mam wrażenie, że to wcale nie są moje urodziny, tylko niespodzianka od czekająca na mnie w domu. W tym roku naprawdę przeszli samych siebie. Dziękuję" - można przeczytać.
Już niebawem Iga Świątek rozpocznie rozgrywki na kortach trawiastych. Pierwszym turniejem rozegranym w ramach przygotowania do Wimbledonu będzie turniej rangi WTA 500 rozgrywany u naszych zachodnich sąsiadów.

Zobacz też:
Świątek tuż po maturze wygrała French Open. A tak jej poszło na egzaminach








