Artur Barciś chętnie wspomina w wywiadach, że gdy tylko ujrzał swoją przyszłą żonę, montażystkę filmową, w autokarze wiozącym ekipę serialu "Pan na Żuławach" do Warszawy, od razu wiedział, że połączyło ich przeznaczenie.
Artur Barciś dotrzymał wszystkich obietnic
Poprzedniego wieczora, gdy wyrzucił ją z pokoju, który zajmowała podczas prac nad serialem, nie widzieli się nawet przelotnie. Dopiero rano, gdy spotkali się w autokarze, aktor zrozumiał, że spotkał miłość swojego życia.
Jak wspominał w podcaście "Mężczyzna jest człowiekiem", na początek złożył swojej przyszłej żonie kilka obietnic, które w czasach PRL-u brzmiały kosmicznie, m.in. podróż poślubną do Hiszpanii oraz dom z wielkim ogrodem. Jak podsumował z perspektywy czasu:
"Dotrzymałem wszystkiego, tylko trochę później".
Artur Barciś z żoną, Beatą mieszkają poza miastem
Artur Barciś stworzył swojej żonie, którą czule nazywa Bebą, zielony azyl w podwarszawskiej Choszczówce. Jak wyznał w "Dzień Dobry TVN", tam odpoczywają od show biznesu:
"Nigdy nie narzekałem na swoją popularność i nie narzekam, widziały gały, co brały, nie chciałem być aktorem anonimowym. Ale kiedy zrozumiałem, że żeby się skupić, żeby pracować albo odpoczywać, muszę od tego zgiełku uciec, to wtedy wymyśliliśmy z żoną, że zbudujemy dom w takim miejscu, gdzie jest cisza, spokój. To jest Choszczówka i tam jest nam naprawdę dobrze".
Utrzymanie domu i ogrodu w dobrym stanie wymaga wiele czasu i siły, jednak aktor nie narzeka. Ze zdjęć, jakie zamieszcza na Facebooku wynika, że prace w ogrodzie uważa za najlepszy relaks. Jak wyznał w DDTVN, dodatkowym bonusem mieszkania poza miastem, jest otoczenie:
"Tam jest bardzo fajna społeczność, jest jak na wsi, wszyscy się znają, wszyscy się lubią, wydajemy gazetę, olimpiadę dla dzieci. To jest takie miejsce, w którym mogę się czuć swobodnie, nikt mnie nie uznaje za gwiazdora, jestem sąsiadem po prostu i to jest wspaniałe".

Zobacz też:
Artur Barciś potwierdził plotki. Aktor wraca na plan kultowej produkcji
Artur Barciś świeżo po ślubie musiał wyjechać z Polski. "Pamiętam, jak płakałem sam w kotłowni"
Artur Barciś lata temu wybrał takie życie. Nie zamierza wracać do miasta








