Wendzikowska odeszła z TVN-u w atmosferze skandalu. Powiedziała sobie wtedy jedno: "Wystarczy"
Choć Anna Wendzikowska próbowała swoich sił jako aktorka i nawet zagrała w kilku serialach, największą rozpoznawalność przyniosła jej praca w "Dzień Dobry TVN". W latach 2007-2022 na potrzeby porannego pasma przeprowadzała ona wywiady z gwiazdami światowego kina.
Nieoczekiwanie dziennikarka złożyła wypowiedzenie, a swoją decyzję tłumaczyła warunkami pracy, w której nie czuła się komfortowo. Do podjęcia odważnych kroków skłoniło ją dosłownie jedno zdanie zwolnionej koleżanki.
"Najpierw zgłosiłam sytuacje, które tam miały miejsce. Po jakichś dwóch miesiącach od tego czasu po prostu coś we mnie powiedziało: 'Wystarczy, to jest ten moment'" - wyjaśniła w podcaście Gazeta.pl swoje motywacje.
Jak można się domyślić, powiedzenie na głos o czymś niewygodnym, o czym wiedzieli wszyscy, przysporzyło jej problemów...
Wendzikowska ujawniła aferę w TVN-ie. Oto co wtedy usłyszała
Wendzikowska usłyszała ponoć wówczas, że jeśli zdecyduje się przerwać milczenie, to "będzie niezatrudnialna". Gwiazda małego ekranu nie zamierzała się jednak wycofać.
"Miałam świadomość, że w krótkim rozrachunku zapłacę cenę za stanięcie i powiedzenie prawdy. Liczę się z tym, biorę to na klatę, ale wierzę, że zło nie może wygrać. W dłuższym rozrachunku naprawdę opłaca się być przyzwoitym" - powiedziała w rozmowie z Małgorzatą Rozenek.
Co ciekawe, sama Anna nie miała problemów z przełożonym, który zachowywał się nieodpowiednio wobec innych pracowników.
"Ja sobie tę relację poukładałam na tyle, że ona była funkcjonalna. Ale trudno mi też było patrzeć na to, co się dzieje dookoła (...). Osoba, która jest na wizji, ma trochę inny status. Dopóki dyrektor programowy czy ktoś wyżej nie powie, że rezygnuje z twojej pracy, to często producent nie ma tej mocy, żeby cię zwolnić. Może ci tylko (...) [dokuczać - przyp. aut.], jeśli cię nie lubi. Tam się straszne rzeczy działy. Zgłaszałam wcześniej te sytuacje, ale w poprzednim układzie w stacji było to nie do ruszenia i ja się nauczyłam w tym funkcjonować" - przyznała.
Po tym, co zrobiła Wendzikowska, w TVN-ie aż zawrzało. "Zmieniłam ich życie"
Na szczęście jej działania przyniosły konkretne rezultaty, nawet jeśli ona sama tego nie oczekiwała.
"Te osoby zostały zwolnione, ale w sposób niekomentujący tego, co było przyczyną. Potem ja odeszłam. Zostało to załatwione tak delikatnie i bezpiecznie. Uznałam jednak, że skoro to nie zostało głośno powiedziane, to trzeba pewne rzeczy wypowiedzieć głośno, bo są po prostu niewłaściwe. Prawda jest najwyższą wartością (...)" - mówiła w wywiadzie.
Po jej odejściu atmosfera w pracy wyraźnie się poprawiła.
"Wszyscy mówią, że to ja zmieniłam ich życie. Jeżeli w pracy jest tego rodzaju (...) atmosfera, to jakość życia (...) [bardzo się obniża]. Cieszę się, że to zrobiłam" - podkreśliła.
Pomimo trudnych doświadczeń Wendzikowska przyznała, że nie mówi stanowczego "nie" powrotowi do telewizji.
"Lubię to. Ale telewizja ewoluuje. Moje nowe zasady są takie, że idę trochę wolniej, w większej cierpliwości i zaufaniu. Przestałam myśleć: 'Chciałabym mieć program, to teraz pójdę i to załatwię'. Jestem otwarta" - podsumowała.
Zobacz też:
To już pewne. Anna Wendzikowska szykuje się do ślubu. Pokazała suknie
Te gwiazdy przyznały się do zdrady. Musiały ponieść konsekwencje








