Kazimierz Marcinkiewicz w czerwcu ubiegłego roku usłyszał wyrok w ciągnącej się od blisko dekady sprawie alimentacyjnej z powództwa byłej żony, Izabeli Olchowicz. 24 czerwca 2025 sąd uwolnił Marcinkiewicza od obowiązku alimentacyjnego wobec byłej żony, jednak wyrok nie był wówczas prawomocny.
Kazimierz Marcinkiewicz nie musi już płacić alimentów
Olchowicz złożyła apelację, która 20 stycznia 2026 roku została oddalona przez warszawski Sąd Okręgowy. Tym samym uprawomocnił się wyrok z czerwca ubiegłego roku, o czym Marcinkiewicz radośnie poinformował na Instagramie:
"Wygrałem 10 lat walki i od dziś nic mnie wreszcie nie łączy z osobą, od której uciekłem 12 lat temu. […] Za tę pomyłkę mojego życia wszystkich, którzy ucierpieli, PRZEPRASZAM raz jeszcze".
Kazimierz Marcinkiewicz i Izabela Olchowicz: historia miłości
To, co Marcinkiewicz nazywa "pomyłką życia" rozpoczęło się 18 lat temu, gdy wyjechał do Londynu i zakochał się w młodszej o 21 lat Izabeli Olchowicz. Pobrali się latem 2009 roku w polskim konsulacie w Barcelonie.
Dwa miesiące po ślubie wyjechali z ekipą "Vivy" do Wenecji, gdzie pozowali do romantycznych zdjęć w gondolach. To był najszczęśliwszy okres ich małżeństwa. Niestety, gdy Kazimierz stracił dobrze płatną posadę w londyńskim banku i wraz z żoną musiał wrócić do Polski, wszystko się popsuło.
Problemy narastały miesiącami. Apogeum nastąpiło w grudniu 2014 roku. Izabela, jadąc na spotkanie z mężem, który od dawna, jak żaliła się w "Super Expressie", okazywał jej chłód i obojętność, zasłabła za kierownicą i doszło do wypadku.
Od tamtego czasu, jak twierdzi, cierpi na poważne problemy emocjonalne oraz przeczulicę skóry, przez co nie może podjąć pracy, ani się ubrać. Z tego powodu oczekuje od byłego męża, by utrzymywał ją do końca życia. Swoje stanowisko w tej sprawie Marcinkiewicz przedstawił dobitnie w rozmowie z PAP:
"Utrzymuję dorosłą osobę, z którą żyłem 3 lata, już 10 lat. To jakieś dziwactwo".
Izabela Olchowicz wciąż się nie poddaje
Trudno się dziwić jego radości po uprawomocnieniu wyroku, który zwalnia go z tego obowiązku. Jednak, jak daje do zrozumienia mecenas, reprezentująca Izabelę Olchowicz, może ona być przedwczesna.
Była żona Marcinkiewicz jest bowiem gotowa na wszystko, w tym zaangażowanie do swojego konfliktu w Kazimierzem instytucji międzynarodowych. Jak przekazała mec. Martyna Kalinowska-Chandu w oświadczeniu przesłanym redakcji "Faktu":
"Pragnę podkreślić, że mimo prawomocnego zakończenia postępowania moja Mocodawczyni nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem oraz nie wyklucza skorzystania z nadzwyczajnych środków zaskarżenia, w tym złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka".
Jak podkreśla prawniczka, sąd oparł wyrok na tym, że Marcinkiewicz płacił alimenty bardzo długo po zakończeniu małżeństwa i w tym widzi szanse na powodzenie skargi w Strasburgu:
"Należy zaznaczyć, że sąd nie kwestionował okoliczności związanych ze stanem zdrowia mojej Mocodawczyni, jednak za kluczowy argument przemawiający za zniesieniem obowiązku alimentacyjnego uznał wyłącznie upływ czasu od rozwiązania małżeństwa. W mojej ocenie jest to bardzo jednostronne spojrzenie na sprawę".
Zobacz też:
Kazimierz Marcinkiewicz płacił byłej żonie ogromne alimenty. Jest decyzja sądu
Wieści o końcu problemów Marcinkiewicza nadeszły po południu. Sąd zadecydował
Była żona Marcinkiewicz zabrała głos. Wylicza ile dostaje pieniędzy








