Maja Ostaszewska wzięła niedawno udział w kampanii promocyjnej jednej z marek obuwniczych. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że aktorka promuje w niej również kolekcję skórzanych torebek.
Reakcja odbiorców była natychmiastowa. Część internautów zarzuciła jej hipokryzję, przypominając, że Ostaszewska od lat angażuje się w obronę praw zwierząt i niesienie pomocy czworonogom. Od lat promuje też dietę wegetariańską.
Maja Ostaszewska od lat działa na rzecz zwierząt a teraz taka wpadka
Po narastającej fali krytyki Ostaszewska postanowiła odnieść się do sprawy i nagrała na Instagramie obszerne wyjaśnienie.
Aktorka przypomniała, że jej działalność na rzecz zwierząt nie jest jednorazowym gestem, lecz wieloletnim zaangażowaniem. Zaznaczyła, że od dawna wspiera inicjatywy mające poprawić los zwierząt w Polsce, a jej stanowisko w tej sprawie pozostaje niezmienne. Jednocześnie podkreśliła, że nigdy nie budowała wokół siebie wizerunku osoby idealnej i wolnej od sprzeczności.
"Natomiast nigdy nie udawałam i nikogo nie oszukiwałam, że w mojej szafie poza różnymi innymi materiałami nie znajdują się prawdziwe skóry. Mam skórzane buty. Widzieliście mnie w nich państwo na wielu premierach, spotkaniach prasowych, wywiadach, festiwalach. Nie przebieram się na [wydarzenia] dotyczące praw zwierząt. Przychodzę tak, jak jestem ubrana tego dnia. Mam, owszem, bardzo dużo w swojej szafie alternatywnych rozwiązań" - wyznała aktorka.
Maja Ostaszewska tłumaczy się z kampanii reklamowej
Aktorka wyjaśniła, że nigdy nie przekonywała opinii publicznej o swojej nieomylności ani o prowadzeniu wzorowego, w pełni ekologicznego stylu życia. Wprost przyznała, że daleko jej do ideału, a jej codzienne wybory, podobnie jak wybory wielu osób, bywają niejednoznaczne.
"Wszystkie moje kurtki, w których mnie widzicie, są ze skór ekologicznych. Mam bardzo dużo rzeczy z drugiego obiegu. (...) Natomiast nie udaję kogoś, kim nie jestem. Nie udaję, że mieszkam w puszczy i żywię się tym, co rośnie wokół mojego domu. (...) Nie jestem idealna. Mieszkam w mieście. Tak, owszem, jeżdżę samochodem, Dochodzą do mnie głosy, że również to jest krytykowane. Nie udaję osoby czysto, nieskazitelnie ekologicznej. Absolutnie tak nie jest. Uwielbiam polskie marki, bardzo chętnie je promuję i bardzo chętnie przyjmuję propozycje współpracy" - podkreśliła Ostaszewska.
Ostaszewska kolejno przeszła do sedna i odniosła się do samej współpracy reklamowej. Jak zaznaczyła, zanim podpisała kontrakt z marką, dokładnie sprawdziła, w jaki sposób firma pozyskuje materiały wykorzystywane do produkcji swoich wyrobów. Zapewniła, że kwestia ta była dla niej niezwykle istotna i stanowiła jeden z podstawowych warunków przyjęcia propozycji reklamowej.
Hanna Lis okazała wsparcie Ostaszewskiej
Pod wpisem Ostaszewskiej pojawiło się sporo głosów wsparcia od znanych osób. Serduszka wstawiły Karolina Korwin-Piotrowska, Kasia Lins, Krzysztof Zalewski czy zajmująca się tematami ekologii dziennikarka Paulina Górska.
Na obszerniejszy komentarz pozwoliła sobie Hanna Lis.
"To świadczy jedynie o tym, jak potężny jest Twój głos - inaczej nie zawracaliby sobie Tobą głowy. Domyślam się, ile Ciebie to kosztuje, tym bardziej szanuję za to, że nie dałaś się uciszyć" - napisała Hanna Lis.
Zobacz też:
Gwiazda "Rancza" jest "teściową" Mai Ostaszewskiej. To dlatego nie zabiera głosu ws. wybranki syna
Ostaszewska wprost o odejściu Łukasza Litewki. Nie mogła przemilczeć jednego
Pierwszy narzeczony Ostaszewskiej jest dziś mężem innej aktorki. Ona woli "rzymskie małżeństwo"








