Krzesimir Dębski i Anna Jurksztowicz wciąż nie mogą doczekać się rozwodu
Krzesimir Dębski i Anna Jurksztowicz przez niemal cztery dekady tworzyli jedną z najsłynniejszych par w polskim show-biznesie. Chociaż wydawało się, że piosenkarka i kompozytor dogadują się ze sobą znakomicie, w mediach pojawiły się plotki o kryzysie.
W końcu okazało się, że ich uczucie nie przetrwało próby czasu i w 2021 roku małżonkowie postanowili się rozstać.
Ujawniono, że słynny kompozytor jako pierwszy złożył pozew rozwodowy, a jakiś czas później w jego ślady poszła była wybranka, zarzucając mu przy okazji liczne zdrady.
Jakby tego było mało, owocem jednego z jego romansów jest dziecko.
Anna Jurksztowicz nie odpuszcza Krzesimirowi Dębskiemu. Padły mocne słowa
Z tego powodu kobieta domagała się rozwodu z orzeczeniem o winie męża. Obie strony złożyły obszerne zeznania, ale sąd wysłał parę na mediację.
Pomimo tego, że Dębski i Jurksztowicz rozstali się już pięć lat temu, formalnie wciąż pozostają małżeństwem i jak na razie nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie miało się to zmienić.
Piosenkarka przyznaje, że jest już zmęczona zaistniałą sytuacją, o którą obwinia byłego wybranka.
"Gdyby zachował się jak dżentelmen, moglibyśmy się rozwieść w sposób cywilizowany, bez tych wszystkich rozpraw" - mówiła w rozmowie z "Faktem".
Anna Jurksztowicz czeka na rozwód. "To jest dno"
Dlatego też nie wyobraża sobie, by mogła w tej sytuacji odpuścić kompozytorowi.
"Mąż mnie zdradzał i przez tyle lat okłamywał. Teraz próbuje odwrócić kota ogonem (...). Nie mogę zgodzić się na rozwód bez orzekania o winie" - tłumaczyła tabloidowi.
Trudno się dziwić, że piosenkarka odczuwa rozgoryczenie, o czym często opowiada w wywiadach.
"No rozwód, to jest dno. W słowie 'rozwód' jest wszystko. Nie trzeba w ogóle tu nic tłumaczyć. To jest porażka. Można się rozwieść w przyjaźni i szacunku do przeżytych lat, ale można tego nie zrobić też. No i niestety ta druga możliwość mnie spotkała" - oceniła w programie "Zmałpychwstanie" Anna Jurksztowicz.

Zobacz też:
Zarzucili Dębskiemu, że nie potrafi chwalić syna za sukcesy. Mógłby uczyć się od Komasy...








