Filip Chajzer wziął ślub. Jego wybranka to 20-letnia Bianka
Od kilku tygodni plotkowano o rychłym ślubie Filipa Chajzera i niezwiązanej z show-biznesem Bianki. Reporter od dłuższego czasu mówił o tym, jaki ważny dzień zbliża się w jego życiu, ale nie zdradzał żadnych szczegółów.
Media ustaliły jednak, że ceremonia odbędzie się w sobotę, 19 września. I miały rację. To właśnie tego dnia w jednym z krakowskich kościołów zakochani w gronie najbliższych ślubowali sobie miłość.
Wiadomo, że po oficjalnej części dnia para młoda wraz z gośćmi udała się do jednej z lokalnych restauracji, aby wspólnie świętować. To właśnie tego aspektu dotyczyła pewna deklaracja, którą wymogła na - wtedy jeszcze przyszłym - mężu Bianka.
Nie do wiary, o co chodzi.
Tuż przed ślubem Bianka wymogła na Chajzerze pewną obietnicę. "Dostałem zakaz"
Nie jest tajemnicą, że na tę specjalną okazję partnerzy wybrali restaurację należącą do przyjaciela Filipa. 41-latek zresztą sam mocno się udzielał, jeśli chodzi o przygotowania.
"Zostałem swoją własną wedding plannerką. Bo tak jak byłem reporterem bardzo zaangażowanym w swoją pracę, tak jak robię wesele, to jestem bardzo w tym. Wszystko jest dopięte" - mówił Telemagazynowi.
Wówczas ujawnił też, jaki charakter będzie miało wydarzenie.
"Miejsko. W centrum Krakowa. To będzie koktajl. Będzie DJ, ale taki smooth" - dodał lakonicznie.
Niestety musiał pójść na pewne ustępstwo. Bianka stanowczo nie zgodziła się bowiem na jedną rzecz, a mianowicie na zaserwowanie na weselu... kebaba.
"Mam zakaz. Dostałem zakaz. Ale jak ty byś organizował swoje wesele, to mamy taką usługę i podstawiamy przyczepę" - powiedział we wspomnianej rozmowie właściciel kilku budek z tym właśnie fast foodem, rozmieszczonych w całej Polsce.
Minęły ponad dwa lata, odkąd Chajzer wystartował z własnym pomysłem. Ludzie nie dawali mu szans
Przypomnijmy, że Filip Chajzer zaczął działać w branży gastronomicznej w kwietniu 2024 roku, kiedy w Warszawie pojawiła się jego pierwsza budka z jedzeniem. Dzisiaj jest ich już kilkanaście w mniejszych i większych miastach w całej Polsce.
Gwiazdor telewizji wielokrotnie sam obsługiwał klientów, czym wzbudzał duże zainteresowanie. W końcu jednak przeszedł na taki model działania, który daje większe możliwości innym właścicielom wozów, funkcjonujących pod jednym, popularnym już dzięki prezenterowi szyldem.
"To jeden z najpiękniejszych dni mojego życia. Projekt stworzony w mojej głowie od nazwy przez logo po marzenie o smaku, którego szukałem tak długo - dziś wystartował. Jestem dumny z mojej załogi i na końcu z siebie, bo kiedy wszyscy się śmiali z 'budy z kebsem', ja miałem to centralnie w d...e i robiłem swoje!" - cieszył się dwa i pół roku temu.

Zobacz też:
Filip Chajzer już po ślubie. Dziennikarz i jego ukochana powiedzieli sobie "tak"
Ślub lada moment, a tu takie słowa Chajzera. Zaskoczył wyznaniem








