Jacek Borkowski ogólnopolską sławę zyskał za sprawą serialu "Klan", gdzie od lat wciela się w postać Piotra Rafalskiego. W ostatnim czasie o artyście głośno było także przez pryzmat jego czwartego małżeństwa z Jolantą.
Artysta dwa lata temu po raz kolejny wziął ślub, jednak wybranka serca okazała się osobą temperamentną i stawiającą na swoim, przez co dochodziło między nimi do spięć.
Jacek i Jolanta tworzą bardzo medialny i burzliwy związek, a niedawno wspólnie stawili się w "Dzień dobry TVN" i ujawnili kulisy małżeństwa.
W pewnym momencie Jola nie wytrzymała i z jej ust padły zaskakujące słowa na temat męża.
Żona Borkowskiego nie gryzła się w język
Jolanta i Jacek 20 maja gościli w śniadaniówce, a na kanapie opowiadali o relacji. Kobieta od razu wyjawiła, że wcale nie jest taka zła, jak w mediach kreuje ją mąż, a tak naprawdę to właśnie Jacek jest inicjatorem wielu sprzeczek.
"Tak by się wydawało i tak bym chciała, ale to pozory" - zaczęła.
Następnie dodała, że Borkowski jest po prostu intrygantem i despotą.
"To jest despota, intrygant, przywódca stada, gospodarz domu, aktor, no i mój mąż" - opisała charakter męża.
Jolanta dodała, że dla Jacka przeniosła się z Krakowa do stolicy, jednak w pewnym momencie ten wyrzucił ją za drzwi.
"Też mnie wyrzucił" - dodała.
Sam Borkowski wydaje się nie widzieć nic złego w swoim zachowaniu, a na dodatek uważa, że woli się pokłócić z żoną nawet kilka razy dziennie, niż żyć w pojedynkę.
"Ja się wolę ze dwa, trzy razy dziennie się pokłócić, zamiast rozmawiać z pustymi ścianami" - podsumował.
Przeczytajcie również:
Barbara Bursztynowicz przebija męża sławą. Ujawniła, jak on to znosi
Gorzka prawda o Karolaku i Kołakowskiej. Zerwała z nim, a on się oświadczył








